To jedno zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów. Duda potraktowany w USA jak nikt

Lech Wałęsa, dumnie reprezentujący Polskę i Andrzej Duda, prawie na kolanach przed Donaldem Trumpem. Obraz wizyty pary prezydenckiej w USA to kompletna porażka pisowskiej dyplomacji. Prezydent Duda nie przywozi z USA nic, poza mglistymi obietnicami oraz… blisko 10 miliardowym rachunkiem za bazy wojskowe na terenie naszego kraju. Czy my w ogóle mamy jeszcze jakichś sojuszników na świecie?

Pustosłowie, nic nie znaczące deklaracje, brak wizji czego chcemy od USA i postawa na kolanach. Tak najkrócej można scharakteryzować to, co zdarzyło się w trakcie wizyty Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Wizyta miała być wielkim wizerunkowym sukcesem, tymczasem w samym PiS przyznają, że to wizerunkowa klęska, tym większa, że prostymi gestami prezydent Donald Trump pokazał Dudzie jego miejsce. Przyklękanie za biurkiem do zdjęcia jest bardzo symboliczne. Padliśmy na kolana i chyba długo się nie podniesiemy.

Reklamy

Andrzej Duda chce zbudować w Polsce amerykańską bazę i nazwać ją Fort Trump. Szkoda tylko, że za tą przyjemność Donald Trump policzył sobie jakieś 10 miliardów złotych. Z czego pewnie z miliard za użycie swojego nazwiska. A podsumowanie wizyty w USA jest bardzo krótkie:  wizy do USA dalej obowiązują, wojskowa baza amerykańska powstanie, ale jak dużo zapłacimy, Polska wyda miliardy na zakup uzbrojenia wojskowego od Amerykanów ale offset będzie symboliczny albo wcale. Rachunek zysków i strat? Ogromny minus.

Symboliczne było też to, że w czasie, gdy Duda paradował w Białym Domu z uśmieszkiem na ustach (w końcu dali coś podpisać! w końcu mam selfika z Trumpem!), Wiktor Orban prowadził poważne rozmowy z Wladimirem Putinem. Pisowski sojusznik Polski, Węgry, okazały się… nie być sojusznikiem?

Sprzątanie bałaganu i problemów, w jakie wpuścił nas PiS, potrwa bardzo długo. Ale trzeba zacząć już dziś. Krok po kroku.