Jerzy Kwieciński i Beata Mazurek uciekali jak niepyszni z Lublina? Chcieli zaatakować marszałka, ten ich godnie przywitał i prostował kłamstwa

Minister Jerzy Kwieciński i Beata Mazurek z PiS nie wspominają chyba zbyt dobrze dzisiejszego poranka w Lublinie. Miało być jak zwykle – sterowana konferencja prasowa, ściemnianie na temat porażek lokalnego samorządu, na deser totalna krytyka opozycji i oczywiście chwalenie się, czego to nie zrobił dla zwykłych ludzi rząd. Jednak już w trakcie konferencji do opowiadających swoje bajki przedstawicieli PiS przyszedł marszałek oraz ponad 100 urzędników z pobliskiego Urzędu Marszałkowskiego i na bieżąco prostowali przedstawicieli rządu.

Województwu lubelskiemu grozi utrata 80 mln euro z funduszy unijnych – mówił Jerzy Kwieciński, minister odpowiedzialny za inwestycje i rozwój. Nie grozi nam utrata ani jednego euro z Regionalnego Programu Operacyjnego – natychmiast prostował marszałek Sławomir Sosnowski, którego przemówienie było przerywane gromkimi brawami.

Reklamy

W obliczu faktów Jerzy Kwieciński i Besta Mazurek oraz wojewoda Przemysław Czarnek szybko opuścili plac boju i uciekli do swoich służbowych limuzyn. Jednak nawet szyby luksusowych rządowych samochodów nie mogły zatrzymać okrzyków rozwścieczonych ludzi, którzy przyszli zaprotestować przeciwko PiS. Odjeżdżających ministrów żegnały więc takie hasła jak „Kłamcy”, „Hańba wam”, „Tchórze”.

Marszałek Sosnowski podziękował zgromadzonym za ciężką pracę, także w soboty i niedzielę, by – jak mówił – każda złotówka ze środków unijnych trafiła tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.

Coraz częściej zdarza się, że PiSowscy dygnitarze uciekają przed zakończeniem swoich konferencji i spotkań. Tak było niedawno z premierem Morawieckim w położonym blisko Lublina Kraśniku. Sadownicy nie odpuścili Morawieckiemu, który przyjechał z kolejnymi obietnicami bez pokrycia. Premier nie chciał ich jednak słuchać. Taka to partia.

fot. Twitter