PiS forsuje lotnisko w Radomiu, bo nie ma władzy nad Modlinem. Na złość ludziom, na złość Struzikowi?

Zawiść, głupota czy po prostu bezmyślność? Przeniesienie ruchu z lotniska Chopina w Warszawie oraz z lotniska w Modlinie do Radomia forsuje silna radomska frakcja w PiS, wśród nich były prezydent tego miasta, poseł Kosztowniak. Problem w tym, że z Radomia nikt nie chce latać, bo jest zbyt na uboczu w stosunku do głównych tras komunikacyjnych. Teraz decyzję w sprawie lotniska ma wydać rząd.

O co naprawdę chodzi? Przede wszystkim o duże pieniądze i przedwyborcze obietnice. Kosztowniak stracił mandat prezydenta po wpadce z budową lotniska, teraz on i jego ludzie próbują za wszelką cenę zrealizować absurdalny pomysł, by cokolwiek z Radomia latało. Port lotniczy ma przejąć państwowa spółka PPL. Jednak Radom wymaga poważnych inwestycji, żeby mogły tam lądować większe, typowe dla ruchu pasażerskiego, samoloty. Ale to są wielomilionowe koszty, które prawdopodobnie nigdy się nie zwrócą.

Reklamy

Bardzo trafnie podsumował pomysły z Radomiem prezes linii Ryanair. „Radom to jakiś szalony pomysł […] CPK to pomysł równie szalony. Kiedy już masz dwa efektywnie funkcjonujące lotniska dla Warszawy, nie buduj nowego pośrodku niczego, tylko rozwijaj te dwa, które masz! Tak robi większość europejskich miast.”

Wszystkie linie lotnicze, które próbowały latać z Radomia, szybko z tego zrezygnowały przez brak pasażerów. Wygląda więc na to, że pomysł z tym lotniskiem jest forsowany wyłącznie dla jakichś wyimaginowanych korzyści politycznych, bo z całą pewnością na złość dużej części pasażerów i na złość marszałkowi Mazowsza, Struzikowi, który chciałby Modlin rozwijać.

Zdjęcie nie przedstawia lotniska w Radomiu.