Spadochroniarze z Warszawy mają pomóc PiS w regionach. Ale to się raczej nie sprawdzi co widać na przykładzie świętokrzyskiego

Poseł Anna Krupka urodziła się w Warszawie i spędziła tam większość swojego życia. Była pracownikiem biura PiS a w 2014 roku kandydowała do mazowieckiego sejmiku. W ostatnich wyborach parlamentarnych, jak wielu członków PiS, startowała w wyborach nie ze swojego okręgu, została spadochroniarzem w kieleckim. Ale pani poseł nie jest zbyt aktywna, wynika z sejmowej arytmetyki. Na koncie ma zaledwie 11 interpelacji, jedno zapytanie i dwa pytania w sprawach bieżących. Zaledwie kilka z nich dotyczy regionu, z którego zdobyła mandat.

Skąd więc ta nagła miłość do świętokrzyskiego teraz, kiedy zaczynają się wybory samorządowe? Chodzi po prostu o zdobycie jak największej ilości głosów dla działaczy PiS. Ale jeśli prawdziwe jest ich hasło wyborcze, że będą tak samo skuteczni w samorządzie jak są skuteczni w Warszawie, to ta strategia może się raczej nie sprawdzić. 11 interpelacji to bardzo mało na tle posłów innych partii z regionu. Posłanka dwoi się i troi, sprowadzając nawet do Kielc ministra rozwoju, Jerzego Kwiecińskiego. Tego samego, który uciekał już z Lublina, kiedy wyszedł do niego marszałek Sosnowski i na bieżąco prostował nieprawdziwe wypowiedzi ministra. Kolejny niewypał w wykonaniu układu władzy.

Reklamy

Największym problemem spadochroniarzy może być… senator PiS, Anna Maria Anders. W wyborach do Senatu zdobyła mandat z Podlasia. Po wyborach przestała interesować się swoim regionem i jak donoszą media przebywa większość czasu w Stanach Zjednoczonych. To najlepiej obrazuje stosunek PiS do Małych Ojczyzn. Strategia wrzucania ludzi z Warszawy nie podoba się też lokalnych społecznościom, którym do stolicy jest po prostu za daleko. Skąd taka osoba ma znać problemy małych miejscowości, które mają zupełnie inny rytm życia niż wielkie miasta? Nie wiadomo.

Dzisiaj strategia spadochroniarzy pisowskich może po prostu się nie udać. W regionie trzeba konkretów a tych najwyraźniej w PiS brakuje. Bo na pewno nie jest tym konkretem propozycja zmiany logo województwa czy budowa kolejnych pomników. Od tego nie przybędzie ani miejsc pracy ani nie polepszy się los zwykłych ludzi.