Rodzice i nauczyciele mają dość. Sejm zajmie się wnioskiem o odwołanie Zalewskiej

Ciężkie tornistry, fatalny program, nudna edukacja oparta na modelu sprzed 100 lat. Do tego chaos, nauka na dwie zmiany i nauczyciele, którzy pracują w kilku szkołach, zarabiający często mniej niż kasjer w dyskoncie spożywczym. Tak w oczach rodziców i nauczycieli wygląda dzisiaj polska szkoła. Nic więc dziwnego, że jutro Sejm ma się zająć wnioskiem opozycji o odwołanie nieudolnej minister Anny Zalewskiej.

Lista zarzutów wobec Zalewskiej jest bardzo długa. Jeden z głównych to obarczanie winą samorządów oraz nauczycieli za problemy, które wynikają z fatalnych zmian w szkołach. Wściekli są rodzice 7 i 8 klasistów, którzy na skutek nieprzemyślanych decyzji minister muszą robić trzy lata szkoły w dwa. Przemęczenie, stres, przestarzały program – to powtarzające się problemy, zgłaszane w całej szkole.

Reklamy

Ale minister Zalewska ma jeszcze inne problemy. Od trzech lat nie może sobie poradzić z problemem ciężkich tornistrów. Nie udało się wprowadzić żadnego sensownego programu cyfryzacji a szeroko zachwalane tablice interaktywnie nie zmieniły poziomu nauki ani nie ułatwiły pracy uczniom. Polska szkoła coraz bardziej przypomina skansen, do którego niedługo będą przyjeżdżać wycieczki z Zachodu, by pokazać jak „100 lat temu wyglądała szkoła”.

Wniosek o odwołanie Zalewskiej poprą partie opozycyjne. Działania PSL, PO i Nowoczesnej wspiera też Związek Nauczycielstwa Polskiego, który ma dość arogancji minister edukacji i obwiniają ją za doprowadzenie do postawienia systemu edukacyjnego na krawędzi upadku.