Krzysztof Jurgiel, będąc ministrem rolnictwa, zatrudnił na stanowisko generalnego dyrektora resortu swoją znajomą, Sylwię Iwańczuk, skazaną prawomocnym wyrokiem za pomówienie. Miała do dyspozycji gabinet, służbową limuzynę i ogromną pensję – ponad 17 tysięcy złotych brutto pensji, ujawniła Wirtualna Polska. Po ujawnieniu wyroku pracę straciła, ale nie na długo.

Po kilku miesiącach została zatrudniona w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa na stanowisku zastępcy dyrektora generalnego. Na to stanowisko powołał ją… Krzysztof Jurgiel. Zarobki tam miała jeszcze wyższe – 19 tysięcy złotych brutto. Została odwołana dopiero przez nowego ministra rolnictwa.

Reklamy

Polacy mogą tylko marzyć o takim wynagrodzeniu i takiej pracy. Po raz kolejny władza pokazuje swoje oblicze i niedostępny system, w którym kluczową rolę pełnią układy, układziki oraz znajomości.

źródło: Wirtualna Polska

Poprzedni artykułCzego boi się PiS? Nie chcą komisji w sprawie afery podsłuchowej
Następny artykułTysiące wiejskich dzieci nie dostanie 500 Plus? Wszystko przez podwyżkę dochodu z hektara, którą ogłosił GUS