W PiS coraz większy strach przed przegraną. Wewnętrzne sondaże są fatalne

Miał być wielki sukces, ponad 40% poparcia i zdobycie władzy we wszystkich sejmikach. Tymczasem z wewnętrznych sondaży wynika, że prognozowany wynik wyborów będzie znacznie gorszy. Wszystko przez aferę taśmową, która zniszczyła wizerunek premiera Morawieckiego. A to właśnie na niego postawił Jarosław Kaczyński. Jak donoszą media, na Nowogrodzkiej panuje wielka nerwowość, bo prezes PiS zdaje sobie sprawę, że fatalny wynik w wyborach samorządowych oznacza początek końca tej partii i koniec władzy.

Na niekorzyść PiS działa też kilka innych czynników. Polexit, do którego może być coraz bliżej, podwyższenie wieku emerytalnego rolnikom, sprawia sprowadzania trzykrotnie większej ilości imigrantów niż za rządów Platformy Obywatelskiej – a to tylko wierzchołek góry lodowej. Społeczeństwo do wściekłości rozpaliły też kwestie milionowych zarobków działaczy PiS czy wreszcie arogancja niektórych członków rządu. Powody do niezadowolenia mają nauczyciele, policjanci, pielęgniarki a dzisiejszy strajk w LOT również nie poprawi notowań PiS. Zbliża się ogromna podwyżka cen prądu, ciągłe podwyżki cen żywności rujnują budżety domowe a odebranie 500 Plus części wiejskich dzieci też nie przysporzy popularności władzy. Społeczeństwo obejrzało też wygibasy PiS po wypadku Beaty Szydło — biedny kierowca seicento, ciągany pod sąd, nie jest najlepszą reklamą dla partii.

Reklamy

„Mniej niż 40% to porażka”

Przegraną zwiastują też reakcje ludzi na spotkaniach. Kiedyś tłumy i entuzjam, dzisiaj z trudem zwozi się działaczy w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Garstka osób na spotkaniu z premierem w małym mieście to wizerunkowa tragedia. Politycy władzy odczuwają też coraz wyraźniej, że są nielubiani. Dlatego PiS desperacko szuka wyjścia – ostatnie dni kampanii to m.in. prawdziwy wysyp reklam telewizyjnych czy prasowych. Tylko, że one mogą już nie zadziałać. Taśmy Morawieckiego zrobiły swoje.

Taki scenariusz wywołuje też strach w wielu osobach, które do tej pory ślepo realizowały każde polecenie Kaczyńskiego. Wśród nich jest m.in. prezydent Andrzej Duda, który zignorował ostatnio polecenia NSA. Przy niekorzystnym wyniku wyborów w przyszłym roku postawienie go przed Trybunałem Stanu będzie wyłącznie formalnością. I nie chodzi bynajmniej o żaden polityczny odwet – to zwykli Polacy oczekują przywrócenia elementarnego poczucia sprawiedliwości.

Okręt PiS zaczyna przeciekać a przedstawiciele tego ugrupowania zaczęli już przymiarki do politycznej przesiadki. W kuluarach Sejmu słychać prowadzone szeptem rozmowy, atmosfera w PiS bynajmniej wesoła nie jest.

źródło: 300polityka, WP.PL, Fakt, Wyborcza