Sytuacja strajkowa w LOT zaostrza się. Czy ktoś panuje nad tą firmą?

Zakaz korzystania z toalet przez osoby strajkujące czy próby rozbicia protestu poprzez przyznanie premii osobom, które nie wzięły udziału w proteście. Tak wygląda rzeczywistość w XXI wieku w jednej z najważniejszych polskich firm. Zamiast dążyć do rozwiązania konfliktu, zaostrza się go. I dzieje się to w czasie, gdy u sterów władzy jest rzekomo prospołeczna partia, wrażliwa na ludzką krzywdę.

Protest w obronie zwolnionej z pracy szefowej związków zawodowych ujawnił bardzo poważną rysę na wizerunku PiS. Jarosław Kaczyński lubi często podkreślać społeczną wrażliwość jego ugrupowania. Ale jest to wrażliwość tylko na pokaz. Prawdopodobnie niezgodne z prawem zwolnienie kobiety po 25 latach pracy było katalizatorem wydarzeń niesłychanych w cywilizowanym kraju.

Reklamy

Jak można ludzi pozbawiać prawa do korzystania z toalet? Zwłaszcza, że tego typu praktyki zostały jednoznacznie negatywnie określone przez Sąd Najwyższy w jednym z wyroków, jako niedopuszczalne. Związkowcy rozważają więc złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa a atmosfera w firmie jest coraz gorsza.

Sytuacja w LOT ma też bezpośrednie przełożenie na to, jak pracę firmy odczuwają pasażerowie. A poziom zadowolenia tych ostatnich chyba nie jest najwyższy. Wiele osób narzeka na ciągłe opóźnienia.

Wpadki zdarzają się LOTowi nawet w przypadku takich prestiżowych przelotów jak ten z reprezentacją Polski. Podobnie jest zresztą w PKP. Najwyraźniej ludzie bez doświadczenia lub pomysłów, wstawieni na stanowiska, nie radzą sobie z zarządzaniem złożonymi przedsięwzięciami biznesowymi.

I to kosztem nas wszystkich.