To Rosja stała za aferą podsłuchową? Szokujące ustalenia dziennikarzy Polityki.

W swoim najnowszym wydaniu Polityka ujawnia szokujące szczegóły afery taśmowej. W cały proceder obalania rządu Donalda Tuska mieli być zamieszani politycy obecnego układu władzy a w tle mamy aktywność Rosji. Putin chciał ukarać PO za wspieranie Ukrainy. Podsłuchy członków rządu organizował, na podstawie czyichś wskazówek, Marek Falenta. Ten biznesmen był bardzo zadłużony w Rosji w związku z importem węgla. Sam Falenta miał się chwalić, że zainstaluje w Polsce pisowski rząd.

Tuż przed wybuchem afery polski kontrwywiad dostał ostrzeżenie od jednej ze służb państw NATO. Jednak jego działania zostały sparaliżowane przez uderzenie w ministra Sienkiewicza, koordynatora służb specjalnych. Dzięki temu plan Moskwy mógł bez przeszkód się rozwijać. Sprawę miał nadzorować GRU, rosyjski wywiad wojskowy

Reklamy

Restauracja Sowa & Przyjaciele, w której zamontowano podsłuchy, należała do spółek będących w zarządzie przez Krzysztofa Janiszewskiego oraz Jarosława Babińskiego. Związani oni byli z grupą Radius, zajmującą się działalnością dewelopersją. Radius założony został z kolei przez Roberta Szustkowskiego, współpracującego z oligarchami Andriejem Skoczem i Lwem Kwietnojem. Jak pisze Polityka, Skocz i Kwietnoj to członkowie tzw. sołncewskiej mafii współdziałającej ściśle z GRU.

W latach 2002-2016 prezesem spółek Grupy Radius i podwładnym Szustkowskiego był z kolei Jacek Kotas, nazywany w mediach „rosyjskim łącznikiem Macierewicza”.  Współpracownikiem Marka Falenty był między innymi Grzegorz Kuczyński, adwokat Jarosława Kaczyńskiego. Z nagrań Falenty korzystali zaś ludzie Mariusza Kamińskiego.

Jakie tajemnice kryje jeszcze ta afera?

źródło: Polityka, wPolityce.pl, Newsweek