Korwin-Mikke: Konflikt taksówkarzy z Uberem w rzeczywistości jest sporem wieku XXI z wiekiem XIX

Liberałowie o aferze uberowej.

– Konflikt taksówkarzy z Uberem w rzeczywistości jest sporem wieku XXI z wiekiem XIX. Nie z XX, lecz właśnie z XIX – bo uregulowania prawne dla taksówek są niemal żywcem przeniesione z czasów, gdy pasażerów woziły dorożki konne. Zresztą jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku w Polsce taksówki oficjalnie zwały się „dorożkami samochodowymi” – ocenił były europoseł, prezes partii Wolność Janusz Korwin-Mikke.

Reklamy

Korwin-Mikkego zbulwersowała informacja o planowej ustawie, która de facto uniemożliwiłaby działanie w Polsce pośredników przewozowych. – W tej sprawie nie chodzi tylko o wolność uberowców i taksówkarzy, ale o wolność ludzi, którzy korzystają z Ubera. Ludzie chcą mieć wybór. Mogą jechać Uberem, mogą jechać taksówką. Argumentacja rządu jest taka, że Uber jest niepewny, nie wiadomo, kim jest kierowca. To jest mój problem, czy ryzykuję, jazdę z kimś obcym, ale przecież wiem, kim on jest – ponieważ jest zarejestrowany w Uberze, ma swój numer, widzimy jego wizerunek i możemy wystawić ocenę, wszystko dokładnie wiem, ale powiedzmy, że rząd nie ma zaufania do niczego, co nie przeszło przez rząd. To jest moja sprawa, czy wybiorę taksówkę czy jadę Uberem. Jest to kolejna ingerencja rządu w stosunki między klientem a usługodawcą. Ingerencja absolutnie zbędna i niczym nieusprawiedliwiona. Z całą pewnością Uber jest znacznie bardziej nowoczesny niż taksówki – ocenił były europoseł.

Jednocześnie Korwin-Mikke podkreślił, iż „nie broni Ubera” ale ludzi pracy, klientów, którzy powinni mieć swobodny wybór z jakiego środka transportu chcą skorzystać. Prezes partii Wolność stwierdził, że taksówkarze po prostu chcą „zachować monopol”.

Źródło: Facebook