Widzowie demonstracyjnie wyszli z Opery Narodowej, gdy na scenę wszedł Gliński

Władza coraz częściej odczuwa na własnej skórze, że Polacy mają jej dość. Gdy w czasie koncertu Piotra Beczały, wybitnego polskiego śpiewaka, na scenę wszedł wicepremier, publiczność demonstracyjnie opuściła salę a pozostałe osoby buczeniem i tupaniem dawały znać, że polityk nie jest mile widziany w tym miejscu.

Minister kultury, wicepremier, który w Operze Narodowej został tak potraktowany, na pewno odczuł na własnej skórze jak to jest, gdy prowadzi się nastawioną na podziały politykę. Melomani, którzy przyszli do Opery Narodowej posłuchać koncertu, powinni mieć pełne prawo zareagować na próby uprawiania polityki w takim miejsce.

Reklamy

Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, gdy władza odczuwa niezadowolenie suwerena. Do takich scen dochodzi coraz częściej.

źródło: Rzeczpospolita