Giertych: Prawda o działaniach osób z KNF jest znacznie bardziej ponura niż zwyczajna korupcja

Państwo PiS bez maski.

– Prawda o działaniach osób z KNF jest znacznie bardziej ponura niż zwyczajna korupcja czy przekroczenie uprawnień przez szefa KNF. W rzeczywistości mieliśmy do czynienia z klasycznym działaniem rekieterów, którzy wymuszają wynagrodzenie za „ochronę” przed stworzonym przez siebie zagrożeniem – ocenił aferę KNF mec. Roman Giertych.

Reklamy

Właściciel jednej z najskuteczniejszych warszawskich kancelarii wyjaśnił, że od 2017 roku rządzący PiS wziął sobie na cel jedyny prywatny polski bank. – Wprowadzone rozporządzenie doprowadziło do sytuacji, że Getin Nobel Bank (bank biznesmena, który nagrał szefa KNF – red.) z dniem wejścia w życie tego rozporządzenia (grudzień 2017) wymagał dokapitalizowania na prawie 1 miliard złotych, gdyż tak przełożyła się ta „waga” na jego obowiązki kapitałowe. To że rozporządzenie uderzy prawie wyłącznie w GNB było znane w momencie jego wydawania, gdyż KNF i MF przygotowało estymację skutków tego rozporządzenia. Z tego powodu bank ten znalazł się w programie naprawczym, którego każdy element nadzoruje KNF. Można powiedzieć, że rozporządzenie to oddało bank „na łaskę i niełaskę” KNF. W komisji zaczęły wówczas pojawiać się głosy, że należy bank znacjonalizować za 1 zł. Jak wynika z nagranej rozmowy część członków Komisji posuwała się nawet do nacisków na audytorów wyłącznie po to, aby znaleźć pretekst do przejęcia banku. Przypomnę, że pieniądze akcjonariuszy tego banku znajdujące się na kontach banku to ok. 4 miliardów złotych (nie mówię tutaj o depozytach, tylko o pieniądzach banku). Główny właściciel banku zobowiązał się do zwiększenia kapitałów o ok. 1 miliarda i wpłacił część tej kwoty. To jednak nie zastopowało głosów o konieczności zabrania mu banków – opisuje sprawę adwokat na swoim profilu na Facebooku. Jak zauważył mecenas z ust przewodniczącego KNF pada informacja, że „jeden z członków KNF wbrew prawu zamierza nadal przejąć bank”.

– Można sobie łatwo wyobrazić sytuację, że bank ten jest przejęty przez podmiot państwowy lub prywatny, a następnie minister finansów zmienia wagę 150 proc. na np. wagę średnią dla krajów UE i wówczas zgodnie z prawem nowi akcjonariusze mogą sobie wypłacić dywidendę nawet w wysokości 800 milionów złotych! – podkreśla mec. Giertych.

– Rozmawiając w marcu br. z szefem KNF Leszek Czarnecki otrzymał propozycję ochrony właśnie przed takim scenariuszem. Obietnicę potwierdzoną w obecności prezesa NBP. Drobną ceną za ochronę ze strony szefa KNF-u miało być wynagrodzenie dla prawnika, który miał uzyskać 1% od wartości banku po zakończeniu procesu restrukturyzacji (do zakończenia wystarczyłoby np. zmienić rozporządzenie). Wartość banku po takiej zmianie wynosiłaby ok. 4 miliardów złotych. Dodajmy dla całości obrazu, ze w dniu 9 listopada 2018 roku Sejm przyjął ustawę, która umożliwiała przejęcie banku z kapitałami 4 miliardów przez banku który miał np. 100 milionów kapitału. I to nawet taki bank, który sam nie spełniał wymogów kapitałowych. Sejm zmienił prawo tak, aby zobowiązanie do uzupełnienia kapitału, które przedłożył np. właściciel GNB nie chroniło tego banku przed przejęciem przez inny bank. Ustawa ta została przygotowana we współpracy rządu i KNF. Jej procedowanie przyspieszyło w momencie, w którym szef KNF zrozumiał, że nie ma co liczyć na zapłatę za ochronę – zauważa adwokat.

Źródło: Facebook