Masło po 10 złotych, słoik dżemu po 10 złotych a nawet chleb po 10 złotych. To rzeczywistość, która już wkrótce może pojawić się w sklepach spożywczych. Polacy wydają prawie połowę swoich przychodów na jedzenie a teraz okazuje się, że będziemy wydawać jeszcze więcej. Szalejąca drożyzna to efekt nowych podatków, większych obciążeń dla firm, drożejącego prądu i paliwa oraz… prawdopodobnie programu 500 Plus.

Jeśli trzy lata temu ktoś cieszył się, że państwo z podatków zafunduje mu 500 złotych na dziecko, to dzisiaj efekty tego programu są mało albo wcale odczuwalne. Szalejące ceny artykułów spożywczych to powód do zmartwień dla emerytów, rencistów i osób najmniej zarabiających. A tych w Polsce jest znacząca większość. Efektów działań rządu w zakresie ochrony przed skutkami podwyżki cen nie widać.

Reklamy

Wykres cen masła w czasie (źródło: dla handlu.pl)

Dwukrotne podwyższenie ceny masła, dżemu czy ziemniaków to dopiero początek. Podrożeją wszystkie artykuły spożywcze. Ceny będziemy mieli coraz wyższe, ale zarobki niestety nie.

Pogrążony w aferach PiS ma więc kolejny poważny problem. Drożejące artykuły spożywcze są odczuwane codziennie przez miliony Polaków. Najwyraźniej nie martwi to tych działaczy PiS, którzy zarabiają setki tysięcy złotych na państwowych ciepłych posadkach.

 

Poprzedni artykułLeszek Miller jedynką Koalicji Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego? Tuska ma powody do zadowolenia
Następny artykułUjawniamy! Schemat działania PiS, gdy partia jest w kryzysie