Debata w Sejmie nad wotum zaufania do rządu Mateusza Morawieckiego wypadła wyjątkowo niekorzystnie dla premiera. Morawiecki ponad godzinę przemawiał, jednak na nic się to nie zdało. Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, prezesowi ludowców, wystarczyła minuta, by zaorać Morawieckiego. „Fundamentem waszych rządów, pana wypowiedzi, działania – jest kłamstwo” – powiedział prezes PSL, zbierając burzę oklasków na sali sejmowej.

Fundamentem waszych rządów, pana wypowiedzi, działania jest kłamstwo. To najgorszych z możliwych fundamentów, bo na nim nic trwałego nie powstanie. Te kłamstwa, które pan opowiadał, powtarzał je tez w kampanii, dotyczą chęci współpracy. Wszystkie projekty prospołeczne, dla emerytów, rodziny, odrzucacie w I czytaniu. Nie jest pan też dzisiaj w stanie pojechać do rolników, tylko zabawia się pan w hocki klocki polityczne, żeby tylko przykryć problemy. Nie rozmawiał pan z pielęgniarkami protestującymi, pana empatię do niepełnosprawnych widzieliśmy w Sejmie, a dzisiaj rolnicy wzywali pana do debaty. Wysłał pan ministra, który ich tylko i wyłącznie obraża” – grzmiał z mównicy Kosiniak-Kamysz.

Reklamy

Wtórowali mu posłowie PSL: 

„Dlaczego tak często oszukuje Pan rodaków? Dlaczego mówiąc o Narodowym Holdingu Spożywczym nie wspomniał Pan, że będzie to holding chiński? To Chińczycy wykupują polskie zakłady a Polacy są tam najemnikami” – mówiła poseł Tokarska.

„Mówił Pan, że w 2015 r. rolnicy nie otrzymali rekompensat za suszę. To kłamstwo, wtedy ubezpieczeni otrzymali 800 zł do hektara, nieubezpieczeni 400 zł. Teraz jest to odpowiednio 500 i 250 zł” – cenie punktował premiera poseł Sawicki.

I dodawał, że Morawiecki to postać, która nadaje się do kabaretu.

Internauci komentują krótko: kto jak kto, ale ludowcy potrafią skutecznie orać.

Wystąpienie premiera podsumował też marszałek Adam Struzik: „Dramat polskiej rzeczywistości. PMM posługujący się kłamstwami i obarczający za wszystko odpowiedzialnością poprzedników.” – napisał.

 

 

 

 

 

Poprzedni artykułKorespondent TVP z kolejnymi pozwami. Gmyz zapłaci 200 tys. złotych za wpisy na Twitterze?
Następny artykułFala protestów rozlewa się po Polsce. Propaganda sukcesu nie działa