Konwencja PiS okazała się kompromitacją. Nie ma programu, nie ma pomysłów

Brak pomysłów, powtarzanie tych samych haseł i zwykłe propagandowe przemowy. Krótko mówiąc wyszło niepoważnie i śmiesznie. Uczestnicy konwencji PiS mówią o rozczarowaniu. Kaczyński nie miał co powiedzieć, więc mówił o tym, że jacyś mityczni oni nie są wiarygodni i nie dotrzymują słowa. Można mieć wrażenie, że mówił o sobie i o swojej partii. Mateusz Morawiecki też nie mia nic do powiedzenia i w związku z tym opowiadał kolejne bajki.

Oni nie są wiarygodni. Oni nie dotrzymują słowa. Oni przede wszystkim tolerują zło, także zło w tej wielkiej skali.” – mówił Kaczyński. Prezes PiS nawet nie próbował diagnozować prawdziwych problemów Polski. Nie padło ani jedno słowo o podwyżkach podatków, podwyżkach cen energii, kumulacji roczników w szkołach, nie było nic na temat fatalnego stanu powietrza, aferze KNF, taśmach Morawieckiego. Kaczyński i Morawiecki mówili długo i o niczym. Mielili te same słowa, odmieniali je przez przypadki i uciekali od realnych problemów Polski.

Reklamy

Kluczowe braki dotyczyły też afer, jak choćby KNF czy dieselgate. Nie było słowa przepraszam wobec człowieka, którego pobili bandyci, żeby wstrzymać wprowadzenie zarządu komisarycznego. Pobicie dało im możliwość wyprowadzenia miliardów złotych ze SKOK Wołomin. Nie było słowa o tym, że 140 tysięcy trujących niemieckich samochodów jeździ po polskich ulicach, przyczyniając się do powstawania smogu. Rząd do dzisiaj nie ukarał Niemców nawet złotówką kary. W tym czasie w USA zapłacili oni 30 miliardów dolarów.

Konwencja PiS pokazała też kompletną niezdolność tej partii do rządzenia, potwierdziła głębokie podziały pomiędzy poszczególnymi frakcjami „zjednoczonej prawicy” i niezdolność do samooczyszczenia. Polska wymaga wielkiej odnowy, oczyszczenia z układów, koterii i ludzi, którzy pałają żądzą pieniądza.

Konwencja PiS skończyła się zanim się tak naprawdę zaczęła. Góra urodziła mysz.