Nie otworzyli podejrzanych załączników z poczty elektronicznej. Sukces MSZ na poziomie podstawówki

Rządowa propaganda niekiedy przyjmuje groteskowe formy. Urzędnicy MSZ pochwalili się, że odparli groźny atak rosyjskich hakerów tajemniczej grupy, rzekomo powiązanej w z Kremlem. W rzeczywistości chodziło o e-maile z załącznikami, które mogły zawierać wirusy. Tego typu zachowań prewencyjnych uczą się dzisiaj dzieci w klasach 4-6 szkoły podstawowej, co łatwo sprawdzić zaglądając do podstawy programowej.

Sprawę skomentował m.in. Andrzej Roznek:

Reklamy

Swoją drogą to ciekawe, że owe „sukcesy” nagłaśniane są w momencie, gdy trwa największy kryzys tej władzy od trzech lat a rząd miota się między kolejnymi aferami. Od momentu, gdy ujawniono taśmy Mateusza Morawieckiego wygląda to na jedno wielkie pasmo nieszczęść. Dziwna sprawa z kredytami na słupa czy radość z wypadku Roberta Kubicy będą się ciągnąć za premierem bardzo długo. Trwa afera KNF, propozycje korupcyjne składane przez szefa tej policji bankowej wstrząsnęły opinią publiczną. Teraz mamy podwyżki cen prądu i absurdalne opowieści o tym, że nie dotkną gospodarstw domowych.

A urzędnikom MSZ proponujemy powrót do szkoły, na lekcje informatyki. Zamiast drogich szkoleń. Może zorganizujcie je sobie w siedzibie Ministerstwa Edukacji Narodowej? To blisko, tuż za rogiem. Może i minister Zalewska skorzysta, bo o informatyce i cyfryzacji nie ma zbyt wielkiego pojęcia…

Poważnie mówiąc, cieszymy się, że MSZ zna podstawy funkcjonowania poczty elektronicznej. Szkoda, że w dziedzinie budowania międzynarodowej pozycji Polski idzie ministerstwu zdecydowanie gorzej.