40 tysięcy złotych miesięcznie zarabia Danuta Hołecka, tyle samo Michał Adamczyk. Krzysztof Ziemiec dostaje 33 500 złotych, Michał Rachoń 28 000 złotych. Te pieniądze są zapłatą za propagandowe wygibasy na antenie telewizji zwanej tylko przez przypadek publiczną – chciałoby się napisać. W rzeczywistości od wyborów w 2015 roku oglądalność TVP leci na łeb na szyję a sama telewizja zamieniła się w propagandowe widowisko dla najmniej wyrobionego widza, sławiące władzę i krytykujące opozycję, zamieniła się też w maszynką do zarabiania pieniędzy dla prezenterów oraz innych osób współpracujących z aparatem propagandy.

Większość ludzi ma swoją cenę. Hołecka i Ziemiec stali się symbolem propagandy w stylu jaki – mieliśmy nadzieję – odszedł wraz z upadkiem systemu. Tymczasem tamte wzorce i współczesna technologia sprawiają, że z prorządowych mass mediów leje się obrzydliwa ściana ścieku propagandy. Prymitywnej, nachalnej i na tyle odrażającej, że ludzie uciekają od TVP masowo, w skali nieznanej nigdzie indziej.

Reklamy

Nie ma w tym subtelności czy próby udawania obiektywnej telewizji. Jest tylko walka o kasę i walka o władzę. Paradoksalnie telewizja Kurskiego przyspieszyła o lata proces erozji widowni telewizyjnej, która przenosi się na politycznie neutralne platformy i do internetu.

A cena za złamany kręgosłup, którą płacą prezenterzy? Może wychodzą z założenia, że zarobią teraz tyle, żeby do końca życia wystarczyło.

Poprzedni artykułKiedy dymisje Ziobro i Brudzińskiego. Służby wiedziały o zamachu?
Następny artykułPosłowie PiS odrzucili propozycję podwyżek dla nauczycieli