Miał być kochającym mężem, dużo mówił o wierze, Bogu i potrzebie miłości. Uchodził za jednego z najbardziej konserwatywnych polityków PiS. Po ujawnieniu jego romansu z Izabelą Pęk, sprawa ucichła. A przecież poseł obiecywał jej pracę w państwowej spółce a ona sama obracała się w towarzystwie najwyższych rangą polityków PiS, takich jak Duda.
Jak pisał fakt „Pięta uwiódł samotną, poszukującą miłości i pragnącą dziecka kobietę. Mamił wpływami w spółkach Skarbu Państwa. Obiecywał, że zostawi żonę. Wykorzystał – także w pracy poselskiej. Po czym bez słowa porzucił.” Na stronie Sejmu poseł Pięta nadal widnieje jako członek PiS, chociaż miał być rzekomo zawieszony w prawach cżłonka partii i klubu.
Dzisiaj temat wraca, bo Izabela Pęk zarzuciła PiS hipokryzję: „„Ja się uchylenia Pięcie immunitetu i postawienia przed prokuraturą do dzisiaj nie doczekałam. Nie przypominam sobie, żeby Pani o to nawoływała do Marszałka” – napisała w odpowiedzi na jedną z wypowiedzi pisowskiej posłanki. Sprawa Pięty tkwi więc w zawieszeniu. Najwyraźniej kład władzy robi bardzo dużo, by chronić swoich wyznawców.










