Sprawa Kazimierza Kujdy, tajnego współpracownika SB, ulokowanego od wielu lat na bardzo wysokim stanowisku, prezesa NFOŚ, ma swoje nowe, dość nieoczekiwane oblicze. Otóż w ramach łagodzenia skutków ujawnienia, że w bliskim otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego są osoby z kompromitującą przeszłością, aresztowano wczoraj byłego prezesa jednej ze spółek skarbu państwa. Nie jest w tym momencie istotne kogo i dlaczego, ale co się dzieje dalej. Oto do Telewizji Pisowskiej przychodzi minister Ziobro. Prime time, resztki z milionów widzów przed telewizorami, i pada kluczowe pytanie o „aferę”.

„Na jak gigantyczne i olbrzymie straty naraził Jacek K. skarb państwa? Mówimy tu o ogromnych kwotach” – pyta funkcjonariusz TVP. W tym momencie widać na twarzy ministra Ziobro pewną konsternację. Zapada cisza, minister pochyla głowę, intensywnie myśli.

Reklamy

„tak, ten, no, w sumie dużo, no… myślę, ze może być to nawet kilka mln zł, ale nie potwierdzę tego, dopóki trwa dochodzenie.”

Świetnie to widać na powyższym zdjęciu. To zafrasowanie ministra wynika z faktu, że cała „afera” z prezesem tej spółki była obliczona wyłącznie na przykrycie sprawy Kujdy. Ale znowu coś chyba nie wyszło.

Poprzedni artykułTowarzysz Piotrowicz boi się debaty o Trybunale Konstytucyjnym? Strach w Sejmie
Następny artykułDecydujący dokument w aferze Kaczyńskiego ujawniony. Są podpisy kluczowych współpracowników