PiS żyje w jakiejś kompletnie odrealnionej rzeczywistości i chce nam zbudować w Polsce socjalistyczny ustrój, w którym wszystko jest sterowane centralnie. Tak przynajmniej by wynikało z pomysłów Mateusza Morawieckiego, który zapowiedział ustawę, która… utrudni dużym sklepom sprzedaż produktów pod ich własną marką. Premier zapomniał jednak omówić konsekwencje tego pomysłu rodem z Kuby albo Korei Północnej.

Pomysł Morawieckiego prowadzi wprost do tego, że Polacy będą zmuszeni kupować drożej. Marki własne to nic innego jak sposób obniżenia części kosztów produkcji, które przeznaczone są na reklamę i promocje. W przypadku wielu produktów jest to znacząca część ceny. Konsumenci mają więc większy wybór, niższe ceny a na rynku panuje zdrowa konkurencja. Teraz premier chce ją… ograniczyć. A to prosta droga do najgorszej odmiany socjalizmu i wielkiego kryzysu. Na takim rozwiązaniu stracą przede wszystkim miliony Polaków i Polek codziennie robiących zakupy. A kto zarobi? Na wyższych cenach na pewno zarobi budżet państwa, nienasycona urzędnicza machina pożerająca nasze podatki, bo od każdego towaru płacimy przecież w sklepie VAT i całą masę innych opłat.

Reklamy

Morawiecki, jeśli miał cokolwiek wspólnego z ekonomią, powinien o tym wiedzieć. Skąd mu przyszło do głowy proponować rozwiązanie rodem z krajów komunistycznych i wprowadzać rynkowy zamordyzm? Odpowiedź jest prosta – wybory. PiS nie ma żadnych pomysłów dla rolników, dlatego wrzuca w przestrzeń publiczną takie idiotyzmy jak utrudnianie komuś życia.

Na samym końcu straci cała Polska a Polacy będą masowo jeździć na zakupy za granicę, bo w naszych sklepach i tak jest drogo!

Poprzedni artykułKolejna afera z Kaczyńskim w tle! Chodzi o przejęcie nieruchomości na początku lat 90-tych
Następny artykułDuda ułaskawi Falentę? Sondaż po wniosku