Szokujące informacje ujawnili dziennikarze. Kilka dni temu po zabójstwie Pawła Adamowicza 36-letni mężczyzna, Tomasz S., miał pokonać zabezpieczenia i wjechać na teren Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Wtedy rzecznik SOP przedstawiał to jako groźne wydarzenie i nie wykluczał wątku zamachu. Jednak na nagraniach widać, że samochód, którym kierował mężczyzna wjechał na teren pałacu, bo nie było założonego łańcucha zabezpieczającego a funkcjonariusze policji pojawiają się na miejscu dopiero po… 10 minutach.

Trudno chyba o lepszy dowód na niekompetencje, nieudolność i zwyczajny brak zaangażowania w wykonaniu funkcjonariuszy. Jednocześnie na tym przykład można zauważyć jak działa propaganda. I można odnieść wrażenie, że w trudnej dla PiS sytuacji, gdy wcześniej w Gdańsku doszło do politycznego mordu na prezydencie miasta, wymyśla się po prostu historie o rzekomej próbie zamachu na Andrzeja Dudę.

Reklamy

Dopiero gdy dziennikarze dotarli do nagrań widać, że cała historia była mocno naciągana.

Poprzedni artykułSamorządowcy mówią: dość! Ciechanów pozywa rząd PiS do sądu. W trosce o dobro mieszkańców miasta
Następny artykułZastrajkują nie tylko nauczyciele. Cała Polska murem za lepszą edukacją