28 października 2021

Ponad 500 afer

Od 2015 roku w Polsce nie ma prawie dnia, żeby nie wybuchła jakaś afera, związana z władzą.

Strona głównaPolityka krajowaPiSNawet prawica potępia Karnowskich. Warzecha: Pozostaje liczyć na przytomność czytelników

Nawet prawica potępia Karnowskich. Warzecha: Pozostaje liczyć na przytomność czytelników

Kto kazał zdekonspirować polskich szpiegów?

Tygodnik braci Karnowskich opisując „aferę” z udziałem oficerów Agencji Wywiadu zdekonspirował polskich szpiegów i dane rzekomej spółki przykrycia. Sytuację zdążyli potępić byli oficerowie AW jak i dziennikarze, wskazując, że Karnowscy narazili życie osób, związanych ze wskazaną spółką, którzy przebywają poza granicami Polski. Teraz do sprawy odniósł się były dziennikarz tygodnika braci Karnowskich Łukasz Warzecha.

Reklamy

– W jednym z tygodników pojawił się tekst dziennikarzy, nazywających się śledczymi. Tekst ujawnia domniemany przekręt z udziałem byłego oficera jednej ze służb. Sugeruje też – choć sprytnie, bez stwierdzenia wprost – że współudziałowcami tego przekrętu były znane osoby, często pojawiające się w mediach jako komentatorzy. Tak się składa, zapewne przypadkowo, że wymieniono akurat medium skonfliktowane z redakcją autorów tekstu. Co ciekawe, jednej z tych osób dano w tekście głos, a drugiej – nie. Nie bardzo wiadomo, dlaczego – zauważył Warzecha na łamach portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Warzecha nie wymienił tytułu publikacji ani nazwisk autorów z tygodnika braci Karnowskich – jak stwierdził, nie chce reklamować konkretnego tekstu, „ponieważ nie jest on tego wart”.

– Akta czy innego rodzaju „gotowiec” można by właściwie dać zdolnemu stażyście do streszczenia, no i ewentualnie do konsultacji prawnikowi, żeby w tekście nie było punktu zaczepienia dla pozwu. Nie ma samodzielnego wynajdywania tematu, nie ma weryfikacji tego, co jest w papierach, często nie ma wypowiedzi zainteresowanych (podobnie jak we wspomnianym na początku tekście). Bo przecież nie o to chodzi – tekst nie powstaje w interesie publicznym, ale w interesie jakiejś frakcji, siły politycznej, biznesmena, konkretnej osoby. (…) Pozostaje liczyć na przytomność pozostałych widzów czy czytelników. Na to, że będą umieli odróżnić rzetelnie przygotowany materiał, w którym daje się możliwość odniesienia się do zarzutów wszystkim stronom, od materiału, będącego kopią akt tego czy innego śledztwa. – podsumowuje powstawanie „śledczych” tekstów Warzecha.

Źródło: Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich

Musisz o tym wiedzieć!