Taśmowy „dobrej zmiany” nie wróci do Polski? Falenta nie zgadza się na ekstradycję

Ścigany.

Przedstawiciel hiszpańskiego Sądu Narodowego poinformował Associated Press, że podczas wstępnego przesłuchania Marek Falenta odmówił wyrażenia zgody na ekstradycję do Polski. Falentę namierzyła po kilku tygodniach Policja. Biznesmen ukrywał się w Hiszpanii – ok. 50 kilometrów od Walencji. Falenta miał grozić popełnieniem samobójstwa.

Reklamy

Biznesmen, który zlecał nagrywanie polityków PO, ma do odbycia karę 2,5 roku więzienia. Gdy okazało się, że Policja nie jest w stanie go znaleźć, wielu związanych z „dobrą zmianą” publicystów apelowało o ułaskawienie go. Inni – jak Witold Gadowski, związany z tygodnikiem braci Karnowskich „Sieci” – przekonywali, że biznesmen ukrywa się w Moskwie.

Dwóch kelnerów, którym zlecano nagrywanie, zostało skazanych tylko na 10 miesięcy w zawieszeniu i grzywny. Trzeci nakazano jedynie zapłatę 50 tys. złotych na cel społeczny.

Źródło: Do Rzeczy