Mieszkańcy małych miejscowości są wściekli! Z powodu wprowadzonych za czasów PiS zmian w systemie edukacji jest duża szansa, że zabraknie pieniędzy na drogi, chodniki i remonty oraz inwestycje. Rząd przerzucił bowiem część wydatków związanych z oświatą na samorządy a jednocześnie nie zwiększył tak zwanej subwencji oświatowej.

Bardzo dużą część wydatków samorządu stanowią pensje nauczycieli. Dlatego, że pieniądze przekazywane przez MEN nie starczają nawet na to. Mówimy o ogromnych, milionowych środkach. A pisowski rząd i parlament beztrosko dodaje kolejne obciążenia samorządom, te z kolei muszą odbierać pieniądze swoich mieszkańców, przeznaczone na ważne lokalne inwestycje i dawać je na zadania rządowe. Niedługo wójtowie i burmistrzowie będą chyba publikować przewodniki po swoich miejscowościach, pokazujące czego się nie udało zrobić za rządów PiS:

Reklamy

„Tu miała powstać nowa droga i z nowoczesnym oświetleniem LED. Niestety pieniądze na to przeznaczone byliśmy zmuszeni wydać na nieudaną reformę Anny Zalewskiej” – mógłby głosić podpis.

Subwencja oświatowa, czyli dopłata na jednego ucznia wysyłana z MEN, też w wielu gminach dziwnym trafem zmalała a wzór na jej obliczenie robi się coraz bardziej skomplikowany. Dlaczego?

Wiejska edukacja po likwidacji gimnazjów ma bardzo pod górkę. A przecież pensje i budynki to nie wszystkie wydatki. Mało kto na przykład wie że jedną z większych pozycji w budżecie są między innymi dojazdy dzieci do szkół. Na to również nie ma pieniędzy centralnych a dzieci na wsi muszą do szkoły być dowożone nieraz i kilkanaście kilometrów w jedną stronę. W jednej z małych gmin w kujawsko-pomorskim, która ma niecałe 20 milionów rocznego budżetu, zadania związane z dowożeniem dzieci pochłaniają aż pół miliona złotych. Pieniądze są też potrzebne na stołówki – bo dzieci spędzają w szkole cały dzień. Rząd ma kolejne pomysły co jeszcze powinien sfinansować samorząd. Ale gminy nie mają tych pieniędzy.

I tak odbiera się szanse na rozwój małych wsi i miejscowości. Kolejne stracone lata, kolejne stracone pokolenia. Samorządowcy mają świadomość tych problemów i zaczynają pozywać rząd, licząc na to, że sądy staną po stronie mieszkańców. Bo w końcu to wszystko robi się dla nich.

 

 

Poprzedni artykuł„Ekipa pisowska rozwaliła polską dyplomację” Oszałamiające kariery za PiS
Następny artykułMichał Żebrowski ujawnia sposób działania TVP. „Moje wypowiedzi są przez telewizję manipulowane od 4 lat”