PiS-gate.
Marek Falenta, biznesmen, który zlecał kelnerom nagrywanie polityków PO wyznał, że działał w porozumieniu politykami PiS i agentami wrocławskiego CBA oraz współpracującymi z nimi dziennikarzami.
Falenta miał składać zeznania w prokuraturze. Tak się jednak nie stało. Podwładni Zbigniewa Ziobry stwierdzili, że śledztwo w sprawie afery podsłuchowej nie zostanie wznowione.
Według prokuratorów informacje, jakie wyszły na jaw po upublicznieniu listów Falenty do prezydenta i premiera, nie wnoszą do sprawy nic nowego. – Nie stwierdzono przesłanek, które uzasadniałyby podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego postępowania – napisał w postanowieniu o odmowie wszczęcia śledztwa Łukasz Osiński, szef Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
– W poniedziałek jego pismo dostał mec. Roman Giertych, który w imieniu pokrzywdzonych w aferze podsłuchowej domagał się ponownego zbadania, czy proceder nielegalnego nagrywania polityków rządu PO-PSL w latach 2013-15 mógł być dziełem „zorganizowanej grupy przestępczej” – wyjaśnia „Gazeta Wyborcza”.
Źródło: Gazeta Wyborcza










