W CBA niszczono tajne materiały? „Były to dowody na używanie dziennikarzy jako agentów Biura”

Dziennikarze-agenci?

Były szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej opisał jak Centralne Biuro Antykorupcyjne niszczyło dowody na współpracę z dziennikarzami, w trakcie medialnych „detonacji” afer.

Reklamy

– Gdy Donald Tusk zdymisjonował Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA właśnie z powodu politycznych gier i przecieków, to okazało się iż w samym biurze zniknęły ważne dane. Np. takie, gdzie jeździły samochody służbowe z ówczesnym kierownictwem CBA. Pozwoliłoby to bowiem rzucić trochę światła na to kto z kim i gdzie rozmawiał tuż przed tym jak „Rzeczpospolita” dostała podsłuchy – wyjaśnia były dyrektor TAI.

– W 2009 r. z CBA wyciekły do „Rzeczpospolitej” stenogramy rozmów polityków PO, co skutkowało wybuchem tzw. afery hazardowej. Przeciek nie był przypadkowy. W dniu publikacji materiału na łamach „Rzepy” PiS w sojuszu z SLD odzyskiwał kontrolę nad mediami publicznymi. Przeciek miał być początkiem politycznej ofensywy i pozwolić w 2011 r. (lub wcześniej) na powrót PiS do władzy. Nie udało się, bo ekipa medialna, która z ręki PiS przejęła kontrolę nad telewizją nie umiała właściwie nakręcić afery hazardowej i ta mówiąc kolokwialnie „szybko zdechła” – dodaje.

Źródło: Magazyn Służby Specjalne