Poszkodowani przez ustawę represyjną protestują przeciwko opóźnianiu rozprawy przez sąd w Warszawie

Wygląda na to, że w Polsce jest coraz trudniej o sprawiedliwość. Osoby, które zostały poszkodowane przez tak zwaną ustawę represyjną, protestowały przed sądem w Warszawie przeciwko opóźnianiu merytorycznego rozpatrzenia sprawy. Sąd skierował w tej sprawie zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego, nad którym pełną kontrolę ma Jarosław Kaczyński. PiS może więc praktycznie dowolnie wydłużać czas odpowiedzi, pozbawiając represjonowanych prawa do obrony. Dlatego protestujący żądają wycofania tych pytań i domagają się po prostu sprawiedliwości.

Tak właśnie w Polsce działa system sądowy. Ustawa represyjna drastycznie obniża ogromnej grupie ludzi emerytury. Jest to nie tylko zamach na prawa nabyte, coś niespotykanego w cywilizowanym systemie prawnym, ale też działanie bez możliwości obrony. Minister, do którego represjonowani się odwoływali, również nie rozpatrywał tych odwołań – mimo, że ma taki obowiązek. Nie wydaje decyzji, co uniemożliwia skuteczną walkę o swoje prawa. W tej sytuacji poszkodowani poszli do sądu. Ten w Warszawie zastosował jednak swojego rodzaju sztuczkę procesową  – żeby nie rozpatrywać sprawy merytorycznie, wysłał zapytanie do TK.

Reklamy

Ale nie wszystkie sądy działają tak opieszale. W Częstochowie zapadł przełomowy wyrok, w którym sędzia bez ogródek stwierdził, że przepisy ustawy represyjnej nie licują z demokratycznym państwem prawa, a sądy, które je uznają, nie są niezawisłe w rozumieniu prawa unijnego.

Protesty w Warszawie będą powtarzane.

źródło: Twitter