Dziwna kariera Tadeusza Kościńskiego. Kim tak naprawdę jest minister finansów w rządzie Morawieckiego?

Tadeusz Kościński uchodzi za człowieka Mateusza Morawieckiego w rządzie. Ma wyjątkowo dziwny życiorys, bo w oficjalnych dokumentach wygląda to trochę tak, jakby jego kariera zaczęła się dopiero po pięćdziesiątce. A przecież wcześniej też pracował i to nie byle gdzie – wyjechał do Londynu, gdzie wiele lat piastował wysokie stanowiska w przedstawicielstwie Banku Handlowego. Mając 35 lat był w ścisłym kierownictwie tego banku.

W czasach komunizmu wyjazd za granicę był w zasadzie niemożliwy – władza bardzo niechętnie dawała paszporty – a wyjazd do pracy w takiej instytucji najprawdopodobniej nie mógł odbywać się bez służb bezpieczeństwa. Mało kto pamięta, że Bank Handlowy nie był też takim zwykłym bankiem. Za komuny nic nie działało w Polsce przecież normalnie. Ów bank miał monopol  na obsługę i rozliczanie transakcji międzynarodowych.

Reklamy

Dlatego znajdował w stałym zainteresowaniu komunistycznych służb specjalnych. Według danych z IPN, Służba Bezpieczeństwa PRL miała tam 33 kontakty operacyjne. Ale to nie koniec – swoje kontakty musiał mieć i miał tam wywiad cywilny i wywiad wojskowy a być może także Rosjanie. Od lutego 1989 roku Bank Handlowy był zaangażowany w operacje FOZZ. Afera FOZZ odbiła się szerokim echem w Polsce – były w nią zaangażowane komunistyczne służby specjalne. Pewne informacje w tym zakresie ujawnił Piotr Nisztor w swojej książce „Skok na banki„.

PRL-owskie służby specjalne chętnie werbowały pracowników sektora bankowego mających już w nim wpływy lub takich ze świetlaną perspektywą zawodową. Przeciętny tajny współpracownik (kontakt operacyjny) był absolwentem SGPiS-u. Wybierał się na staż zagraniczny lub już zdążył go odbyć, władał biegle jednym lub dwoma językami. Tak z grubsza wyglądały biografie większości czołowych bankowców zwerbowanych przez PRL-owski wywiad cywilny lub wojskowy. W efekcie spora część prezesów i dyrektorów banków, a tak- że członków ich rad nadzorczych oraz urzędników kontrolujących ich z ramienia Ministerstwa Finansów lub resortu handlu zagranicznego była prowadzona przez Departament I lub Zarząd II. Niektórych rejestrował też Departament V MSW, który w latach 80. stał na czele bezpieczeństwa ekonomicznego PRL-u. Z takim specbagażem sektor bankowy wszedł w okres przemian polityczno-ustrojowych w Polsce.” – pisze Nisztor w swojej książce.

W takim oto klimacie pracował Tadeusz Kościński. Awansował szybko i na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych pracował w ścisłym kierownictwie banku – odpowiadał za jego operacje, mając zaledwie 35 lat! Jaką pozycję miał w tym banku? Dlaczego tak wysoko awansował? Nie wiadomo. Trwało to do około 1991 roku. Później Kościński pracował m.in. w Polskim Banku Rozwoju. Bank ten był zaangażowany w różne operacje kapitałowe na terenie Polski, ale to już oddzielna, chociaż bardzo ciekawa historia w której pojawiają się bardzo głośne nazwiska.

Faktyczną kuźnią kadr dla późniejszego sektora bankowego stał się jednak Bank Handlowy. To tam, w tym PRL-owskim gigancie, zaczynali czołowi potem luminarze polskiej finansjery. Przychodzący do pracy „młodzi”, brani byli pod skrzydła „starych”. Taka kontynuacja spowodowała ciągłość specukładu w bankowości.” – pisze Nisztor.

Opinia publiczna ma prawo poznać prawdę o Tadeuszu Kościńskim, który zajmuje się naszymi finansami. A to przecież nie jest jedyna postać z rządu z dziwną historią na koncie…

źródło: Dziennik.pl