Kontrowersyjny żart.

Były rzecznik Wojciecha Jaruzelskiego, a obecnie redaktor naczelny tygodnika „Nie” Jerzy Urban podzielił się z czytelnikami swoimi wspomnieniami stanu wojennego.

Reklamy

Urban stwierdził, że sam jest ofiarą stanu wojennego. Musiał bowiem podpisać 10 tysięcy kart identyfikacyjnych dla dziennikarzy.

– Doznałem kontuzji ręki, nie mogłem prawą ręką ruszać. Nie dlatego, żeby ona tak się rwała do bicia „Solidarności”, tylko dlatego, że musiałem podpisać 10 tysięcy kart identyfikacyjnych dla dziennikarzy. (…) Po tysiącu podpisów już mnie ręka bolała, także byłem kontuzjowany w stanie wojennym i uważam się za jego ofiarę – stwierdził Urban i dodał, że później nie musiał już pracować fizycznie, tylko „prowadził konferencje prasowe objaśniające, jak dobry jest stan wojenny i jak dobre przynosi skutki”.

Źródło: Tygodnik „Nie”

Poprzedni artykułPiS doprowadzi do powstania w Polsce dwóch systemów sądowych. To dramat dla nas wszystkich
Następny artykułPolacy apelują do dziennikarzy! Zacznijcie twardo przepytywać PiS a jak nie odpowiadają, nie chodźcie na ich konferencje