Dochodzą do prawdy? Antoni Macierewicz jest szeregowym posłem a Edmund Janinger, jego były asystent, nie pełni żadnej roli państwowej. Mimo to obaj pojechali na luksusową wycieczkę do USA na konferencję, która trwała 90 minut, spali w jednym z najdroższych hoteli, kapiącym od przepychu Blackstone i zjedli tam horrendalnie drogą kolację.

Wszystko to za nasze pieniądze, bo jak się okazuje za wyjazd zapłaciła Polska Fundacja Narodowa.
Koszty, które poniesiono na samego Janningera mają według dziennikarzy znajdować się w najnowszym raporcie finansowym organizacji WHWG. Za przelot młodego współpracownika Macierewicza do USA i zakwaterowanie zapłaciliśmy 25 tysięcy złotych, z czego około 4 tysięcy za pokój w hotelu a bilet 20 tysięcy, bo był to przelot w klasie biznes. W rozliczeniach WHWG nie ma informacji o tym, ile zapłacono za Macierewicza.
Koszt jedzenia na 90 minutowej konferencji miał wynieść z kolei 35 tysięcy złotych. Szokujące!
Gdy @sikorskiradek jadł ośmiorniczki u Sowy, suweren nie krył swojego wzburzenia. Tymczasem, wydatki w restauracji The Blackstone w Chicago, na frutti di mare dla Jannigera i innych "promotorów" Polski w USA, nie robią żadnego wrażenia. Czy to czas wszystko zmienia ?
— W. Krawczynski 🇵🇱 (@wkrawcz1) December 11, 2019
W tej sprawie Macierewicz milczy, Janninger wynajął za to kancelarię adwokacką i grozi konsekwencjami prawnymi.
źródło: Onet.pl
