Obraz nędzy i rozpaczy.
W trakcie wizyty Angeli Merkel w Polsce doszło do skandalu z udziałem SOP. Wiozący kanclerz Niemiec funkcjonariusz wpadł w panikę, myśląc, że opancerzone auto uległo awarii.
Kolumna została zatrzymana, a kanclerz Niemiec pilnie przesadzona z opancerzonego auta dla VIP-ów do innego pojazdu.
Okazało się, że kanclerz Niemiec wiózł niedoświadczony kierowca, który prawdopodobnie ustawił w aucie limit prędkości. Auto zbadano i wyszło na jaw, że nie było żadnej awarii. Wystarczyło wyłączyć i włączyć silnik.
– To podstawowa wiedza, ale wielu kierowców w SOP nie zna nawet instrukcji samochodów – mówi informator TVN 24.
Co bardziej szokujące, kierowca przydzielonym Merkel wcześniej nie wykonywał tego typu zadań, a pracował jako pirotechnik. To jeden z niewielu „doświadczonych” funkcjonariuszy, którzy pozostali w SOP ministra Kamińskiego.
– K. z VIP-ami jeździ mniej więcej od roku. Przeszedł podstawowy kurs w Ułężu (ośrodku doskonalenia technik jazdy – red.), ale by prowadzić samochód pancerny, trzeba mieć specjalny certyfikat. Dali go do Merkel, bo jest koło czterdziestki i przynajmniej na oko nie widać, że to niedzielny kierowca z zerowym doświadczeniem – wyjaśnia informator portalu.
Źródło: TVN 24
