Ależ oni muszą się bać prawdy! Dziennikarze ujawnili, że Jarosław Kaczyński nader chętnie odwiedza Julię Przyłębską w jej mieszkaniu, zlokalizowanym niedaleko Trybunału Konstytucyjnego. Przeciwko firmie, która chroniła budynek, ruszyła od razu cała machina państwowa.

Policja, ABW, CBA, ZUS i jeden Bóg raczy wiedzieć kto jeszcze ruszył kontrolować agencję ochroniarską City Security. Wszystko dlatego, że do mediów wyciekły zdjęcia jak Kaczyński odwiedza Przyłębską w jej domu. Może to świadczyć o ogromnym strachu, w jakim żyje prezes PiS przed jawnością. Od dawna otacza się przecież, jak satrapa, szczelnym murem ludzi. Nie udziela wywiadów dziennikarzom niezależnym, nie pojawia się nigdzie sam. Strach, strach, jeden wielki strach.

Reklamy

Żeby ukryć niewygodną prawdę, Kaczyński pojawił się w ustawionym do bólu programie telewizyjnym. I opowiadał o tym jak to Przyłębska jego odkryciem towarzyskim jest. Prawdopodobnie chciał przykryć fakt, że spotkania nie są tylko obiadami, ale też rozmową o kierunku politycznym i decyzjach TK. Być może wydawaniem poleceniem – co zrobić.

Akcja przeciwko City Security pokazuje też, że politycy PiS widzą coś złego w spotkaniach Kaczyńskiego i Przyłębskiej. Tak państwo nie może działać. To już ręczne sterowanie a więc krok do dyktatury.

źródło: Twitter

 

Poprzedni artykułObce języki jednak przechodzą Andrzejowi Dudzie przez gardło? WIDEO
Następny artykułWydaliśmy na to miliony a Morawiecki milczy w sprawie podkomisji smoleńskiej