Za czasów komuny wodzowie Związku Radzieckiego tłumaczyli swoje „dzieła” na wiele europejskich i nie tylko języków, co w ich przekonaniu miało krzewić myśl komunistyczną na świecie. Zaś przetłumaczenie, za państwowe pieniądze, książki Jarosława Kaczyńskiego na czeski brzmi jak nieśmieszny żart.

Książki komunistycznych kacyków, których nikt nie chciał czytać, zalegały potem w ambasadach i były utylizowane. Z książką Kaczyńskiego zapewne tak nie będzie, bo w końcu ciężko by przypuszczać, że jej dystrybucją zajmie się ambasada, ale możemy spodziewać się spektakularnej porażki…

Reklamy

źródło: Twitter / Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułKryzys wieku średniego u prezydenta?
Następny artykułRadny PiS o politycznych oponentach: do terrorystów się strzela