Rozmawiałem z nim później na spokojnie, odpowiedział mi tylko tyle: Szefie, współpracowałem z Kancelarią Prezydenta Kwaśniewskiego, przez osiem lat ta współpraca była ideałem, każdy wiedział, co ma robić, nikt nikomu nie wchodził w kompetencje. To, jak wygląda nasza współpraca z obecną kancelarią, to jest jedna wielka katastrofa. Prowizorka i jeszcze raz prowizorka, a nuż się uda, jakoś to będzie – miał mówić pułkownik BOR, Janusz Florczak, przed katastrofą w Smoleńsku.

– Szefie, jak zwykle burdel, nikt nic nie wie, programy swoje, a realizacja swoje. Jeżeli pan może, to niech mnie pan więcej nie wysyła. Może jestem za stary, może się do tego nie nadaję – powiedział Florczak do swojego przełożonego p o powrocie z jeden ego z wyjazdów.

Reklamy

źródło: Gazeta Prawna

Poprzedni artykułCo ukrywa sztab Dudy? Kampania dopiero nabiera rumieńców
Następny artykuł„15 atrap bomb na dwa dni przed drugą turą”. Czy sięgną po wzorce sprzed lat by wpłynąć na wynik wyborów?