Pogadał pan sobie, popisał, wypił kawkę, zjadł kanapkę, udzielił wywiadu – a co z tego wynika dla Polski? Jest jakiś konkret, coś się poprawiło, mamy z tego więcej sprzętu, środków ochronnych, lekarzy, pielęgniarek czy ratowników? – pytają Polacy wiceministra Marcina Przydacza, który pochwalił się publicznie co robi w pracy.

Śniadanie. Maile. Telefony. Przejazd do MSZ. Sztab Kryzysowy. Maile. Rządowy Zespół Kryzysowy. Pierwsza kawa. Maile. Dyrektorzy. Depesze. Maile. Kanapka od żony. Maile. Wideokonf. Telefony. Wywiad. Maile. Telekonf. Sztab. Powrót. Wyrzuty sumienia przed dziećmi. Spanie. Śniadanie – napisał wiceminister.

Reklamy

Pan jest wiceministrem duzego europejskiego kraju? Czy pan czytal te depesze, maile, faksy miesiac temu? Glownie z Wloch i Chin? Wyciagneliscie jakies wnioski? Mysle ze takimi wpisami pokazuje mi pan srodkowy palec, mysle, ze nie tylko mi – dosadnie skomentował wpis wiceministra jeden z internautów.

Przydacz chyba nam się nie przyda – dodają. I podkreślają, że to właśnie on powinien alarmować od dwóch miesięcy rząd o kryzysie. Przydacz zajmuje się bowiem polityką azjatycką…

źródło: Twitter

Poprzedni artykułMorawiecki znowu oszukiwał? Mówił, że sprzęt ochronny jest kupowany. Prawda jest inna
Następny artykułPolska Fundacja Narodowa miała pomóc szpitalom z koronawirusem. Oddała im tylko 0,9 proc. środków