Proponowane przez rząd narzędzia wsparcia dla pracujących są niepotrzebnie skomplikowane, a jednocześnie wcale nie kierują pomocy tylko do najbardziej dotkniętych skutkami epidemii. Skomplikowane wymogi są szczególnie problematyczne z powodu niejasności w już obowiązujących przepisach podatkowo-składkowych czy Kodeksu pracy. Ponadto obecna sytuacja wymaga ograniczenia kontaktów międzyludzkich, co utrudnia relacje na linii obywatel-administracja – ocenia Fundacja Obywatelskiego Rozwoju.

Rząd w projekcie „tarczy antykryzysowej” przeznacza bezpośrednio na pomoc dla firm i pracowników zaledwie 25 mld zł. Cała reszta to różnego rodzaju instrumenty finansowe i przesunięcia w budżecie a nie realna pomoc.

Reklamy

Oto pomysły rządu z krótkim komentarzem FOR:

    • Świadczenie postojowe dla osób pracujących na umowach cywilnoprawnych i samozatrudnionych (jednorazowo 2080 zł, może być przyznane dwukrotnie); najważniejszym warunkiem jest spadek przychodów w poprzednim miesiącu o 15%. Z powodu opóźnień w płatnościach i świadomego przesuwania rachunków część potrzebujących może otrzymać wsparcie dopiero w maju, podczas gdy szybciej będą mogły z niego skorzystać osoby, które są w stanie przesunąć część przychodów.
    • Zwolnienie z ZUS na 3 miesiące samozatrudnionych o przychodach poniżej trzykrotności przeciętnego wynagrodzenia. Ponieważ jako kryterium wybrano przychód, ze zwolnienia skorzysta np. informatyk o przychodach 14 tys. zł miesięcznie, które jednocześnie są jego dochodem, nie zakwalifikuje się sklepikarz o przychodach 20 tys. zł miesięcznie, z których tylko ułamek stanowi dochód.
    • Zwolnienie z ZUS pracowników firm zatrudniających do 9 osób. Kryterium wielkości firmy oznacza, że skorzystają na nim przedsiębiorstwa zatrudniające 8 osób, nawet jeśli mogą teraz normalnie pracować, podczas gdy nie zakwalifikuje się do wsparcia zatrudniająca 10 osób restauracja zamknięta z powodu pandemii. Największym paradoksem jest to, że firmujące te rozwiązania Ministerstwo Rozwoju wprost karze przedsiębiorstwa, które w ciągu ostatnich miesięcy zwiększyły zatrudnienie.
    • Dopłaty do etatów. Firmy, niezależnie od wielkości zatrudnienia, będą mogły skorzystać z dopłat do etatów. Pierwszą niepotrzebną komplikacją jest rozbicie tego na dwa różne programy, jeden finansowany z Funduszu Pracy, drugi z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Drugim problemem jest kryterium spadku przychodów. Dla firm, które wystawiają fakturę po zakończeniu prac albo na koniec miesiąca będzie to pułapka – wystawić fakturę za marzec i liczyć, że klient zapłaci, czy nie wystawić, żeby spełnić kryteria programów rządowych?

We wszystkich programach, poza zwolnieniem mikroprzedsiębiorców z ZUS, problemem będzie czas potrzebny administracji na zweryfikowanie wniosków, co opóźni pomoc dla firm i samozatrudnionych.

FOR proponowało skuteczniejsze rozwiązanie – udzielenie wsparcia teraz przez przesunięcie składek ZUS dla chętnych samozatrudnionych oraz firm i przeprowadzenie weryfikacji w późniejszym okresie. Dla najbardziej dotkniętych pandemią i ograniczeniami potrzebnymi do jej zwalczania pomoc byłaby bezzwrotna, pozostali byliby zobowiązani do jej spłaty.

Wprost szkodliwe jest wprowadzenie możliwości kontroli cen i marż, dążenie do ograniczenia dostępu do kredytu osób o niskich dochodach i ingerencja w prywatne umowy najmu. Brakuje również likwidacji zakazu handlu.

Poprzedni artykułTo się w głowie nie mieści! Jurek Owsiak chce ratować Polaków a MON mówi WON!
Następny artykułJuż blisko 100.000 firm dołączyło do Strajku Przedsiębiorców!