Tak władza traktuje firmy. Do ogromnego skandalu doszło podczas protestu przedsiębiorców. Do Pawła Tanajno, stojącego przed biurem przepustek, podszedł nadkomisarz Mariusz Stoczkowski, który grożąc palcem zażądał, aby przedsiębiorcy natychmiast rozjechali się z Warszawy bo w przeciwnym razie zostaną im zatrzymane i odholowanie samochody!

Wygląda więc na to, że władza jest w panice. A zamiast spotkania z premierem kolejna groźba z policji, która musi być inspirowana przez ministerstwo spraw wewnętrznych. Rząd najwyraźniej bardzo boi się przedsiębiorców.

Reklamy

Policja zagroziła, że samochody przedsiębiorców będą zatrzymywane i odholowywane a sami właściciele firm dostaną mandaty. Jest to groźba zupełnie bezprawna i pozbawiona podstaw – komentują uczestnicy. A grożenie palcem świadczy o wyjątkowym braku rozeznania nastrojów, bo wzbudziło to w protestującym jeszcze większą wściekłość.

Policję interesuje tylko to, aby przedsiębiorcy zabierali się z Warszawy – skomentował to na żywo Paweł Tanajno. 

W ocenie organizatorów w Warszawie protestowało około 10 tysięcy właścicieli firm. Chcą by pomoc dla firm działało łatwo, prosto i bez decyzji urzędników. Walczą o miejsca pracy, o to żeby nie musieli zwalniać ludzi.

Co ciekawe, nazwisko Mariusza Stoczkowskiego pojawia się w sprawie inwigilacji protestów społecznych przeciwko upolitycznieniu sądów w 2017 roku. Pisał o tym portal Oko.press. Pracował wtedy w wydziałe Wywiadowczo-Patrolowym KSP.

Fot. relacja Live Strajk Przedsiębiorców. Na zdjęciu policjant, który groził zatrzymywaniem i odholowywaniem.

Poprzedni artykułLekarz ujawnił jak rząd oszukuje statystyki zgonów?!
Następny artykułRząd nie ma pojęcia jak walczyć z kryzysem? Premier o elastyczności, przedsiębiorcy o braku planu i efektów