„Oboje pracujemy, wracamy do domu po 17. Mamy dwójkę synów w 2 i 5 klasie podstawówki. Nauczyciele zawalają ich pracą. Po powrocie do domu zamiast odpoczywam, siedzimy z naszymi dziećmi, często do 21 albo 22. Dlaczego mam zastępować nauczycieli? W weekendy też robimy lekcje. Jesteśmy zmęczeni tą sytuacją, czemu Ministerstwo Edukacji nie przeszkoliło nauczycieli i nie zapewniło nic?” – pisze na jednej z grup w mediach społecznościowych kobieta, która ma dość sytuacji ze zdalną edukacją.

Rodzice narzekają na to, że większość nauczycieli nie potrafi skupić uwagi uczniów, nie działają programy, które każą instalować dzieciom. Alarmują, że mają w domu jeden komputer a dwójkę lub trójkę dzieci, które nie mogą naraz się uczyć. Rodzice wieczorem nie mogą odpocząć albo nie mogą w ciągu dnia pracować zdalnie, bo oddają swój sprzęt dzieciom. Wielu uczniów w ogóle nie ma dostępu do żadnej cyfrowej szkoły, bo mają jedynie stare smartfony z małymi ekranami.

Reklamy

To efekt wieloletnich zaniedbań w edukacji. PiS, zamiast skupić się na rozwoju, zniszczył gimnazja i doprowadził do zapaści edukacyjnej. Co w tym czasie robiła Anna Zalewska a od niedawna Dariusz Piontkowski?

Wściekli są także nauczyciele, którzy są w bardzo trudnej sytuacji. Niskie zarobki uniemożliwiają im zakup lepszych tabletów i laptopów do nauczania. Nie są przygotowani do takiego trybu nauki, nie mają odpowiednich szkoleń ani narzędzi. „Wszystko musiałam załatwić sobie sama. Po co nam minister, który nawet nie potrafi przygotować dla nas narzędzi nauczania?” – pyta jedna z nauczycielek z ZNP.

Rodzice i nauczyciele głośno mówią o tym, że MEN kompletnie nie przygotował się do tego typu sytuacji. I zastanawiają nad formą protestu. „Mamy dość tej sytuacji” – komentują zgodnie efekty działań PiS.

źródło: Facebook

Poprzedni artykułAnatomia upadku!?! Gowin odrzucił ultimatum Kaczyńskiego: rząd PiS przestanie istnieć?
Następny artykułKurski w strachu? Co się stanie, jak koronawirus dotrze do centrali propagandy na Woronicza?