Sąd nad Gmyzem.

Komornicy ścigają korespondenta TVP Cezarego Gmyza. Powodem są niewykonywane przez niego wyroki sądów za fake newsy i pomawiające inne osoby artykuły.

Reklamy

Jeden z nich – Krzysztof Łuczyszyn w tym tygodniu postanowił zlicytować mieszkanie Gmyza, aby pokryć koszty publikacji zaległych przeprosin. Sam Gmyz w rozmowie z portalem Wirtualne Media przekonywał, że nie ma „ani gorsza”, a jego pensje pochłaniają prawnicy.

Tymczasem okazuje się, że korespondent rządowej telewizji nie wykonywał wyroków latami. Potwierdza to jeden z pokrzywdzonych przez Gmyza – dziennikarz „Angory” Leszek Szymowski.

– Mnie jest wszystko jedno z jakiego majątku komornik zwindykuje korespondenta. Mi zależy tylko na tym, aby wykonać prawomocny wyrok sądu i uzyskać przeprosiny za kłamstwa rozpowszechniane w prasie przez tą postać bez dania mi szansy na zajęcie stanowiska. Boję się, że do Wigilii nie uda się zakończyć tej sprawy. Dziwi mnie też, że ten osobnik nie zgromadził oszczędności na wykonanie wyroku, który w pierwszej instancji zapadł w listopadzie 2016 roku a w drugiej w październiku 2017. Było więc dość czasu na zgromadzenie pieniędzy albo opublikowanie przeprosin – mówi Leszek Szymowski, który otrzymał informacje o wszczęciu egzekucji z nieruchomości od kancelarii komorniczej windykującej na jego zlecenie Gmyza.

Gmyz przedstawia inną wersję. – Kancelaria komornicza przysłała moim adwokatom pismo, z którego jednoznacznie wynika, że egzekucja z moich kont była egzekucją skuteczną i komornik nie zamierza zajmować mi mieszkania – powiedział magazynowi „Press”. – Do zera sczyszczone zostały wszystkie moje konta, łącznie z tym, z którego korzystam z żoną do spłaty kredytu i konto firmowe, z którego opłacam pracowników produkujących program dla Instytutu Pamięci Narodowej – dodaje Gmyz.

W obronie windykowanego pracownika rządowej telewizji wystąpiła bliska PiS kancelaria Kopeć & Zaborowski. Jej prawnicy domagają się zaniechania publikacji o Gmyzie, twierdząc, że dziennikarze mogą publikować tylko „informacje prawdziwe, które nie naruszają dóbr osobistych osób trzecich”.

Z kolei magazyn „Press” zauważył, że Gmyz w obliczu pozwów wypierał się autorstwa swoich artykułów. A gdy jeszcze jego znajomi pracowali w „Rzeczpospolitej” zmieniali autorów artykułów – np. z „Cezary Gmyz” na „ceg”.

Co więcej, w październiku 2019 roku Gmyz, został zmuszony do wykonania innego wyroku, na łamach bliskiej PiS „Gazety Polskiej Codziennie”. „W 2013 r. na portalach społecznościowych, podczas spotkań autorskich oraz w mediach, w tym w „Gazecie Polskiej Codziennie” rozpowszechniałem nieprawdziwe i naruszające dobra osobiste pana Leszka Szymowskiego informacje, jakoby pan Leszek Szymowski pomawiał mnie o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL oraz jakoby pan Leszek Szymowski znany był z nierzetelnych tekstów i został usunięty z kilku redakcji za publikowanie nieprawdziwych informacji” – brzmiała treść przeprosin Gmyza w „GPC”.

Źródło: Press

Poprzedni artykułOdlot propisowskiego publicysty. Tłumaczy brak stanu wyjątkowego odszkodowaniami dla… zachodnich firm.
Następny artykułCyfrowe wykluczenie zabija: PiS zapomniał o seniorach.