Pierwsza i podstawowa sprawa to NAGRYWANIE. Gdy tylko widzimy, że zbliża się do nas f-cjonariusz, odpalamy dyktafon w komórce. Nie robimy tego demonstracyjnie, nie uprzedzamy f-cjonariusza, lecz po prostu we własnym, dobrze pojętym interesie nagrywamy przebieg zdarzenia. Takie nagranie może, choć wcale nie musi nam pomóc przed sądem – pisze Radosław Galusiakowski w swoim poradniku, dotyczącym postępowania z milicją w czasach zarazy.

Od momentu podejścia do nas takiej parki należy zakładać, że staliśmy się osobą faktycznie podejrzewaną o popełnienie czynu zabronionego, w związku z czym przysługuje nam już od tej chwili prawo do obrony, które polega między innymi na tym, że nie musimy odpowiadać na żadne pytania f-cjonariuszy. NIE TŁUMACZYMY SIĘ, jasne? To oni mają udowodnić, że popełniliśmy wykroczenie, a nie my, że jesteśmy niewinni (choć w praktyce bywa z tym różnie) […]

Reklamy

Nie wciskamy im też stówy na kawę, bo to poważne przestępstwo, tylko grzecznie odmawiamy przyjęcia mandatu. Mogą straszyć, przekonywać, ale wtedy przypominamy sobie o czwartej zasadzie. Krótko mówiąc: zanotować kto do nas podszedł, pokazać dokument, odmówić przyjęcia mandatu, jeśli uważamy, że chcieli nas ukarać niesłusznie i po zakończeniu tzw. czynności oddalić się – pisze adwokat.

z całością tego poradnika można zapoznać się tutaj. Polecamy!

źródło: galusiakowski.pl

Poprzedni artykułWstrząsająca lista! Polska wśród 30 reżimów, które używają epidemii koronawirusa do represjonowania swoich obywateli!
Następny artykułPolacy ostro dpowiadają Dudzie: „W d…ie mam pana życzenia, hańba!”