Boss wszystkich bossów.

Za kilkanaście miesięcy z zakładu karnego na Służewcu wyjdzie Dariusz Przywieczerski. Przywieczerski to mózg afery FOZZ, najsłynniejszej i największej po 1989 roku.

Reklamy

To właśnie doradca prezesa Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego Grzegorza Żemka miał odpowiadać za nieprawidłowości. Z FOZZ wyparowały setki milionów złotych, które zasiliły konta na całym świecie. Ale i partie polityczne w Polsce.

– Afera FOZZ jest najbardziej kłopotliwa dla Jarosława Kaczyńskiego. Do tego stopnia, że trudno orzec, czy Przywieczerski jest trzymany przez Zbigniewa Ziobrę w areszcie na warszawskim Służewcu dla Kaczyńskiego, czy przeciw niemu. (…) Wciąż niewyjaśniona pozostaje sprawa powiązania z FOZZ samego Kaczyńskiego i najważniejszych postaci jego pierwszej partii – Porozumienia Centrum. Do spółki Telegraf czy Fundacji Prasowej Solidarność, kontrolowanych przez braci Kaczyńskich i zapewniających finansowanie ich partii, trafiły miliony złotych z Banku Przemysłowo-Handlowego i Budimeksu, kierowanych wówczas przez ludzi, których w prawicowym żargonie nazywano postkomunistycznymi oligarchami. Ich zainteresowanie wspólnym robieniem interesów wynikało z tego, że Jarosław Kaczyński był wówczas szefem kancelarii Lecha Wałęsy, a Lech – szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego – opisywał kulisy powstawania imperium Kaczyńskich reporter Cezary Michalski.

– Przyjaciółmi liderów Porozumienia Centrum byli wówczas bohaterowie innych wielkich afer III RP. Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego ostrzegł przed aresztowaniem Maciej Zaleski (jeden z liderów PC, zajmujący się zbieraniem funduszy na „biznesowe” przedsięwzięcia partii), który został za to skazany na dwa i pół roku więzienia. Jarosław Kaczyński tłumaczył się z tej sprawy z charakterystycznym dla siebie cynizmem: „Gdybyśmy przyjęli założenia czysto moralne, tobyśmy nigdy niczego nie mieli. Spotykalibyśmy się jak dawniej na Puławskiej w 50 osób, a Geremek by tu rządził” – opisywał sprawę dziennikarz „Newsweeka”.

W aktach sprawy FOZZ znajdują się zeznania co najmniej czterech osób twierdzących, że Fundusz był jednym ze źródeł „czerwonych pieniędzy”, które zasilały biznesowo-polityczne przedsięwzięcia braci Kaczyńskich. Jako bezpośredni odbiorcy pieniędzy z FOZZ pojawiają się w sądowych aktach Maciej Zaleski, Adam Glapiński (wówczas jeden z liderów PC, dziś prezes NBP) oraz sam Jarosław Kaczyński.

Zeznania przeciwko Kaczyńskiemu złożył m.in. Anatol Lawina. Lawina to były dyrektor w NIK, który nadzorował sprawę malwersacji w Funduszu Obslugi Zadłużenia Zagranicznego. Zmarł w 2006 roku – oficjalnie na skutek „niewydolności oddechowo-krążeniowej”. Jednak przed śmiercią został pobity przez nieznanych sprawców co najmniej 3 razy.

Przed śmiercią ostrzegł swoją córkę Jagnę słowami „Pamiętaj, Kaczyńscy są najbardziej niebezpiecznymi ludźmi w tym kraju”. – Powiedział mi kiedyś, że po tym, jak złożył zeznania w sądzie, do jego pokoju w Sejmie, gdzie wówczas pracował, wszedł jakiś poseł i krzyczał: chyba zwariowałeś, przecież cię zabiją – wspomina córka Lawiny.

Sprawę jego zeznań z 2003 roku szeroko opisał tygodnik „Polityka”. Były dyrektor NIK zeznał pod przysięgą, że korzyści z malwersacji czerpali m.in. bracia Kaczyńscy i ich ugrupowanie polityczne – Porozumienie Centrum, z którego powstało PiS.

Według zeznań pośrednikami w przekazywaniu pieniędzy byli Adam Glapiński, dzisiejszy prezes NBP oraz Heathcliff Janusz Pineiro Iwanowski. Co istotne – to właśnie brat prezesa PiS wyrzucił Lawinę z NIK, gdy ten badał aferę FOZZ i przepływy pieniędzy do imperium braci.

Również wspomniany Janusz Iwanowski Pineiro zeznał w sądzie, że przekazywał Jarosławowi Kaczyńskiemu i Adamowi Glapińskiemu pieniądze pochodzące z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

Pieniądze z FOZZ miały pomóc w utworzeniu banku związanego z PC. Pineiro zeznał także, że pieniądze na PC przekazał od polonijnego binzesmena z USA Edwarda M. Część pieniędzy miał wziąć, nie kwitując, Glapiński, dziś szef NBP.

Co najciekawsze, prezes FOZZ Żemek miał być rozważany przez Kaczyńskiego na wiceprezesa NBP. Żemka chwalić miał sam Glapiński.

Źródło: Newsweek / Polityka / Wirtualna Polska

Poprzedni artykułPiS kończą się pieniądze dla trolli? Prawnik ujawnił gdzie dorabiają rządowi hejterzy
Następny artykułOto prawdziwa tarcza antykryzysowa a nie durszlak PiS. Tak Niemcy pomagają swoim firmom!