Szczyt fali zachorowań na koronawirusa dopiero przed nami, ostrzega rząd. Tymczasem do końca roku szkolnego zostały zaledwie kilka tygodni. W sytuacji, którą mamy, Ministerstwo Edukacji Narodowej nie otworzy prawdopodobnie szkół, ale też nie radzi sobie kompletnie z wyzwaniami zdalnej nauki. Rodzice są z kolei wściekli, że muszą zastępować nauczycieli a wielu po prostu tego nie robi.

W czym leży problem? W momencie objęcia władzy przez PiS Anna Zalewska skupiła się na likwidacji gimnazjów, zostawiając kompletnie kwestie cyfryzacji. Uruchomiono jedynie niewielki i zupełnie niepotrzebny program zakupu tablic interaktywnych, które teraz są bezużyteczne w pustych klasach. Zarzucono jednak ideę cyfryzacji nauczania, mimo, że takie próby były podejmowane w Polsce. Jednym z pomysłów na rozwiązanie problemów szkoły było wprowadzenie laptopów, inne polegało na zastąpieniu ciężkich tornistrów z książkami tabletami. Rozwiązania takie funkcjonują w niektórych szkołach w Polsce i dzisiaj byłyby bardzo potrzebne.

Reklamy

Zaniechania MEN doprowadziły jednak do tego, że żaden z tych programów nie ruszył na większą skalę. Kłopot nie leży zresztą tylko w sprzęcie dla uczniów, w fatalnej sytuacji są nauczyciele, którzy nie mają ani wiedzy ani odpowiednich narzędzi by zdalnie uczyć. Dzisiaj każdy nauczyciel powinien mieć w domu szybkie łącze internetowe i odpowiedni sprzęt oraz materiały wspierające naukę. Nauczyciele organizują to sami i niektórzy sobie radzą. Cała reszta zawala dzieci zadaniami wysyłanymi przez e-mail lub systemy dzienników elektronicznych.

To absurd! Ten rok szkolny jest już w zasadzie stracony. Uczniowie dostaną zapewne promocję z mocy ustawy, bo PiS nie chce tracić rocznika, ale problemy edukacji niegdyś ukrywane, teraz pojawiły się z całą mocą na oczach społeczeństwa. Winę za to ponosi wyłącznie Jarosław Kaczyński, Anna Zalewska a teraz także Dariusz Piontkowski. To ich destrukcyjna działalność wobec gimnazjów oraz skupienie się na walce politycznej i pominięcie kompletnie kwestii cyfryzacji w czasie, gdy rzekomo było tyle pieniędzy, powodują dzisiejsze problemy.

Winę za zaniedbania ponosi też pośrednio Marek Zagórski z Ministerstwa Cyfryzacji oraz prezydent Andrzej Duda. Obaj panowie mieli kilka lat by występować z inicjatywami w edukacji. Nic z tego nie wyszło. Czym się zajmowali przez ten czas? Nie wiadomo.

źródło: Facebook / Edukacja

 

Poprzedni artykułCo za wpadka. Polityk Ziobry pomylił Wielkanoc z Bożym Narodzeniem
Następny artykułZnowu prowizorka. Poczta Polska nie jest gotowa