Milicja w służbie partii.
Dziennikarz Arkadiusz Szczurek ujawnił, że szef PiS nie ma skrzynki pocztowej. Za takie zachowanie Jarosław Kaczyński będzie musiał zapłacić do 10 tys. złotych grzywny.
Teraz dziennikarzem zajęła się policja. – Najpierw rozpytali sąsiadów. Czy nie sprawiam kłopotów, o której wracam do domu i kto u mnie bywa. Potem zapukali do mnie. Myślę, że to rodzaj rewizyty po tym, jak odwiedziliśmy prezesa PiS – mówi Arkadiusz Szczurek.
Policja zapukała do jego mieszkania w środę rano. Trzech funkcjonariuszy ubranych po cywilnemu.
– Sprawdzili dane z dowodu i zaczęli wypytywać. Czym się zajmuję, z czego żyję, co robię na co dzień. Odpowiedziałem na wszystkie pytania, choć nie musiałem – opowiada aktywista. – Zapytałem o podstawę prawną tych czynności i w jakim charakterze mnie odwiedzają. Policjanci odpowiedzieli, że to tylko rozmowa i że ich wizyta nie ma związku z polityką. – Więc z czym? – Na to już nie odpowiedzieli. Zrobili notatki, wyszli z bloku i odjechali nieoznakowanym radiowozem.
Źródło: Gazeta Wyborcza
