Ministerstwo Edukacji Narodowej chwali się, że kupi sprzęt dla szkół za 180 milionów złotych. Po pierwsze jest to kwota śmiesznie mała jak na ilość uczniów, bo gdyby chcieć coś kupić wszystkim, to każdy z nich dostałby komputer za 60 złotych, po drugie ministerstwo popełnia błąd, który popełniło już wiele krajów – sam sprzęt komputerowy to o wiele za mało. Potrzebne są jeszcze wiedza i umiejętności nauczycieli oraz odpowiednie platformy edukacyjne a także dostęp do internetu.
Wychodzi na jaw brak pomysłu na edukację. Tymczasem w Polsce należy wprowadzić jeden standard, który będzie obowiązywał uczniów i nauczycieli. Kupowanie na zasadzie pospolitego ruszenia to pieniądze wyrzucone w błoto.
No i pozostaje pytanie o to, kto zarobi na całym dealu. Czy znowu w tle całej operacji jest jakaś podejrzana firma brata albo kuzyna, która umie się ustawić w czasach PiS?
źródło: Twitter
