Narasta skandal, jaki PiS wywołał w relacjach z Niemcami. Od kilku tygodni oczekuje na zgodę na objęcie w Polsce placówki dyplomatycznej Arnd Freytag von Loringhoven. Polskie władze wstrzymują się z wydaniem odpowiedniej decyzji.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, zgodę miało już wydać polskie MSZ, ostatecznie jednak w sprawę zaangażował się sam… Jarosław Kaczyński. Prezes PiS miał uznać, że niemiecki dyplomata, którego ojciec był adiutantem Hitlera, jest w Polsce nie do przyjęcia.
Na skutek osobistej decyzji Kaczyńskiego narasta coraz większy spór dyplomatyczny. Po 1989 r. nie zdarzyło się jeszcze, aby ambasador państwa z UE i NATO musiał czekać na zgodę na pełnienie misji.
