Dopiero jeden dzień szkoły a duża część rodziców ma już dość. Wracają problemy, z którymi PiS nie poradził sobie w poprzednich latach. Ciasnota w szkołach, niemożność separowania dzieci, niskie zarobki nauczycieli i konieczność pracy przez nich na kilku etatach – to wszystko sprzyja rozwojowi epidemii. Jeśli tak dalej pójdzie, to w październiku państwo polskie zostanie zamknięte. Wszystko z powodu nieprzygotowania edukacji do nauki w warunkach epidemii.

Wystarczy bowiem jedna duża szkoła z koronawirusem, by sparaliżować całe dzielnice miast. Minister Piontkowski dwa miesiące wakacji zajmował się najpierw kampanią Dudy, potem sprawami swojego regionu (jest szefem struktur PiS na Podlasiu) i najwyraźniej nie znalazł czasu na edukację. Ani naszych dzieci ani swoją.

Reklamy

A to nie jedyne problemy –  rodzice narzekają m.in. na to, że lekcje religii umieszczane są pośrodku zajęć i dzieci, które nie uczęszczają na nie, nie mają co robić. Nauczyciele mają dość niskich pensji i lekceważenia ze strony władzy a rodzice pytają wprost: czemu nie możemy wybrać, jaki sposób edukacji dla naszego dziecka jest najlepszy.

 

 

Poprzedni artykułPolicja weszła do stołecznego ratusza. Chcą udowodnić urzędnikom niedopełnienie obowiązków w sprawie oczyszczalni
Następny artykułRPD osiągnął nowy poziom idiotyzmu. Zawiadomił prokuraturę o nielegalnej sprzedaży leków do zmiany płci