Adam Andruszkiewicz to jedna z dziwniejszych karier w czasach rządów PiS. A jak wiemy, to niezwykle wymagająca konkurencja.
Dawny lider Młodzieży Wszechpolskiej dostał się do Sejmu w 2015 r. z list Kukiz’15. Porzucił jednak swoje macierzyste środowisko, by stać się „ministrem od Twittera” w rządzie PiS. Głównie tam można było bowiem dostrzec aktywność młodego polityka.
Tyle tylko, że się nie sprawdził i na tym stanowisku. To może jeszcze by zostało mu wybaczone (a bo czy to on jeden?), ale Andruszkiewicz zasłynął jeszcze nadmierną troską o interesy własnej rodziny. Jego żona została prezesem Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu, czyli rządowej agencji. Złożyła rezygnację dopiero wtedy, gdy o sprawie zrobiło się głośno.
Było już za późno. Andruszkiewicz podpadł Naczelnikowi i ze stanowiskiem w rządzie musi się pożegnać.
