Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych zwraca uwagę, że kilka dni temu w przestrzeni medialnej pojawiła się informacja o odzyskaniu przez śląską ekspozyturę IPN oraz ABW ok. 100 rzekomo klasyfikowanych dokumentów, „sprywatyzowanych” przez byłego funkcjonariusza Departamentu I MSW PRL (wywiad), a później Urzędu Ochrony Państwa. Aby nadać wiadomości atrakcyjną, chwytliwą postać, IPN nie podał ani nazwiska tego oficera, ani okoliczności przeprowadzenia przeszukania.

Nie wiadomo też nic nt. aktualnych losów sprawcy sugerowanego przestępstwa, a przede wszystkim zawartości ww. dokumentów, a więc nt. stopnia szkodliwości tego czynu dla interesów polskiego państwa. Cała skromna wiedza, którą przekazano do opinii publicznej spowita jest mgłą tajemniczości, w której jedynie ostro rysują się szczyty konsekwencji karnych – 8 lat pozbawienia wolności.

Reklamy

Nie wiadomo również, czy materiały, o których mowa, nie zostały już dużo wcześniej ujawnione przez IPN w ramach otwarcia tzw. zbioru zastrzeżonego, a więc tak naprawdę nie posiadają już żadnego waloru sekretności, a zatem i znaczenia dla bezpieczeństwa RP. Wiadomo natomiast, że wpłynięcie tej „rewelacji” w obieg medialny następuje w okresie bezpośrednio poprzedzającym rozprawę w Trybunale Konstytucyjnym, na której ma zapaść orzeczenie nt. konstytucyjności ustawy represyjnej z 2016 roku, odbierającej znaczną część świadczeń emerytalnych i rentowych funkcjonariuszom (i ich rodzinom) służb specjalnych PRL.

Charakterystyczne jest, że ujawnieniu „sukcesu” prokuratury IPN towarzyszy nakręcana – za pośrednictwem prawicowych dziennikarzy i badaczy oraz trolli w mediach społecznościowych – atmosfera nagonki na były wywiad cywilny, który miał rzekomo dokonać największych zniszczeń w zasobach archiwalnych tuż przed i po 1989 roku. Intencja jest jasna – zniweczyć w odbiorze społecznym. niezaprzeczalne zasługi wywodzących się z SB oficerów tego wywiadu dla demokratycznego państwa, czego potwierdzeniem jest choćby sukces operacji irackiej „Samum”, czy „Most”.

Przedmiotem ataku jest także proces weryfikacji kadry oficerskiej wywiadu po rozwiązaniu Służby Bezpieczeństwa. Sprawa przejęcia przez IPN wspomnianych materiałów służy również temu celowi. Wskazując, że sprawca „prywatyzacji” dokumentów służył również w UOP, daje zwolennikom dezubekizacji argument mający świadczyć o rzekomej pobłażliwości komisji weryfikacyjnych, dopuszczających do dalszej pracy w służbach osoby zdolne do naruszania prawa. Tymczasem, podczas tworzenia wywiadu UOP, aż o kilkadziesiąt procent uległ redukcji stan osobowy tej jednostki w porównaniu z Departamentem I MSW. Już sama skala tych zmian świadczy, stosowaniu w czasie weryfikacji twardych kryteriów zawodowych i moralno-etycznych.

Zdzisław Czarnecki, FSSMRP

Poprzedni artykułKolejna kompromitacja Kaczyńskiego. Puste słowa, nic nie warte obietnice
Następny artykułKolejny sukces rządu PiS! Jesteśmy w gronie krajów o najbardziej skomplikowanym i nieprzyjaznym systemie podatkowym!