Ministerstwo Zdrowia hojnie płaciło za respiratory, których nikt nie zobaczył, czy też całkowicie nieprzydatne maseczki. Wydano na to dosłownie miliony złotych.

Kierowane przez Łukasza Szumowskiego ministerstwo słynęło z tego, że lekką ręką trwoniło publiczne pieniądze.

Reklamy

Teraz okazuje się, że resort nie jest w stanie wyegzekwować zwrotu pieniędzy od nierzetelnych kontrahentów. Tylko zaległości firmy handlarza bronią z Lublina, który nie dostarczył obiecanych 1241 respiratorów, przekraczają już 71 mln złotych i to bez naliczenia ustawowych odsetek.

Firma E&K otrzymała na zakup respiratorów aż 154 mln zł (z planowanych 200 mln). Sprzęt, który ostatecznie pojawił się w Polsce, to 200 niekompletnych respiratorów, w tym 50 zupełnie innego typu, niż pierwotnie była mowa. Ministerstwo odstąpiło więc od umowy, tyle że nie może doczekać się zwrotu pieniędzy. Podobno E&K ma je przelać 31 października. – Nie wiadomo jednak, czy tak się stanie, bo wcześniejsze zapewnienia resortu w sprawie dotyczącej zwrotu publicznych pieniędzy przekazanych handlarzowi bronią nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości – piszą dziennikarze TVN.

Na tym tle fakt, że resort ma problem z wyegzekwowaniem zwrotu 5,5 mln złotych za całkowicie bezużyteczne maseczki może uchodzić za mało ważny. Maseczki dostarczone zostały przez firmy związane z przedsiębiorczym instruktorem narciarstwa, którego głównym atutem była znajomość z Łukaszem Szumowskim.

Źródło: TVN24.pl

Poprzedni artykułPiS leci na pysk w sondażach. Polacy oceniają chaos, do jakiego doprowadził Kaczyński
Następny artykułRząd przyznaje się do klęski w walce z koronawirusem. Nieuniknione są dalsze drastyczne obostrzenia