Legendarna sprawność i zmysł polityczny Jarosława Kaczyńskiego okazują się właśnie tylko tym: legendą. Dowodów na to było już bardzo wiele, ale jednym z najważniejszych jest sprawa walki z pandemią i rozpętanie piekła z aborcją. Gdy skala protestów stukrotnie przekroczyła oczekiwania pisowskich spin doktorów, Kaczyński miał dwie drogi.

Pierwszą było natychmiastowe wycofanie się ze szkodliwego działania, przyznanie do porażki i koncentracja na walce z pandemią. Ratowanie polskiej gospodarki należało rozpocząć od obniżenia podatków, wzmocnieniu służby zdrowia i  rozliczeniu nieudolnych polityków PiS, nawet gdyby to oznaczało ich aresztowania, co zresztą jest wysoce prawdopodobne.

Reklamy

Kaczyński wybrał jednak drugą drogę, podpalania Polski. Najpierw powiedział, że nie ma mowy aby się cofnąć, potem wezwał pisowskie bojówki do wyjścia na ulicę. Postąpił niczym komunistyczni dyktatorzy. Nic dziwnego, to wszystko już w Polsce się działo. Tyle, że tym razem nie wyszło. Bo na ulicach nie protestuje jedna wąska grupa społeczna a wszystkie. Kaczyński wk…ił każdego, nawet członków swojej partii. I chociaż panuje tam kult wodzowski to dzisiaj kilkunastu posłów i senatorów tej partii rozważa odejście.

Kaczyński jest dzisiaj największym obciążeniem dla PiS. Wielu członków tej partii już widzi, że jego działania są pozbawione sensu, chaotyczne a przede wszystkim bardzo szkodliwe dla kraju. Czują też, że przeciwko prezesowi PiS można wysunąć bardzo poważne zarzuty. Coraz więcej osób pyta o zdrowie psychiczne człowieka, którego działania zmierzają do rozpętania w Polsce wojny domowej.

Tak czy inaczej to koniec epoki polityki pięknych słów. Ulica jasno mówi Kaczyńskiemu co ma zrobić: wypiera…ć.

Poprzedni artykułKaczyński już nie kontroluje sytuacji. Próbuje zastraszyć protestujące Polki
Następny artykułKaczyński uciekł? Dziesiątki tysięcy ludzi sparaliżowały Warszawę. Relacja na żywo